Władca Pierścieni: Podróże przez Śródziemie – boso przez świat!

Metryczka

Informacje BoardGameGeek
Tytuł angielski (rok wydania)The Lord of the Rings: Journeys in Middle-Earth (2019)
Złożoność gryUmiarkowana [2.60]
Ranking BGG (ocena)95 [7.98]
Player Count (Recommended)1-5 (1-4)

Czas gry: uzależniony od scenariusza oraz liczby graczy

Wydawca: Rebel

Instrukcja pdf (PL)

Z kosturem na Orki… – recenzja Łucza

Pudełka prezentują się EPICKO!

Podróże przez Śródziemie to gra, na którą byłem bardzo „najarany”. Śledziłem informacje o niej, czytałem instrukcje, oglądałem zapowiedzi, jednak w tamtym czasie nie była w moim zasięgu, jeśli chodzi o budżet. Na szczęście wtedy moi przyjaciele pojawili się, niczym Gandalf na szczycie zbocza i sprezentowali mi ją na moje urodziny. Pamiętam, że już na drugi dzień odpaliłem aplikację i rozegrałem samemu pierwsze dwa scenariusze.

I to jest pierwsza zaleta omawianej gry – jeśli macie wystarczająco duży stół i telefon/tablet/komputer, to możecie się przenieść samotnie w świat Śródziemia, dzięki wygrywacie lub przegrywacie wyłącznie przez Wasze decyzje. Oczywiście gra zapewnia tryb kooperacji, którego celem jest opracowanie planu działania wspólnie przez drużynę, ale mechanicznie gra nie traci niczego, jeśli decydujemy się ją przechodzić w roli samotnego wilka.

Zasady gry są bardzo proste – mamy tutaj możliwych kilka akcji, z których wykonać za każdym razem musimy dwie. Dodatkowo podoba mi się mechanika testów, które wykonujemy na podstawie wartości naszych statystyk oraz wyciągniętych sukcesów z talii naszych kart. Te możemy wcześniej przygotować, aby korzystać z ich umiejętności, jednak trzeba uważać – im lepszy efekt, tym większa szansa, że na karcie będzie sukces, którego będziemy potrzebowali podczas testów lub walki.

Jak wspomniałem, do rozgrywki niezbędna jest aplikacja – i tutaj kolejny plusik dla Władcy, Oprogramowanie jest bardzo intuicyjne, pomaga nam rozwiązywać walki oraz dokładnie pokazuje jaki element mapy umieścić w danym miejscu. Znajdziemy tu również informację dotyczące zdobytego doświadczenia czy Wiedzy Tajemnej, która umożliwia nam dostęp do kolejnych przedmiotów.

Nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć Gimliemu samych SUKCESÓW!

I tutaj spotykamy się z największym minusem gry – szybkością rozwoju postaci. Każdy scenariusz ma wbudowaną mechanikę czasu, w postaci rosnącego poziomu zagrożenia. Jeśli poziom osiągnie ustaloną na początku scenariusza wartość, scenariusz kończy się naszą porażką i przechodzimy dalej. Przegrany scenariusz nie oznacza wcale końca gry – będziemy kontynuowali przygodę dalej, jednak zostanie ona odpowiednio zmodyfikowana / utrudniona. Aby rozwijać nasze postacie potrzebujemy Wiedzy Tajemnej, której głównym źródłem jest eksploracja mapy. Niestety, w przypadku podstawowej kampanii na poziomie normalnym, nie mamy czasu na odkrywanie kolejnych znajdziek – cała nasza uwaga jest skupiona na celach scenariusza, dzięki którym odniesiemy sukces. Dlatego właśnie po 5-ciu (!) rozegranych scenariuszach tylko jeden członek naszej drużyny mógł ulepszyć swój sprzęt. Troszkę mało, jak na ilość kart dostępnych w grze, na które cały czas możemy wyłącznie patrzeć niczym Smeagol na Jedyny Pierścień… Po rozmowie z naszym dobrym znajomym Olkiem, który jest fanem gry, okazuje się, że inne kampanie i rozszerzenia zmieniają ten system, da się łatwiej osiągnąć epickie przedmioty podczas tej epickiej podróży.

Gra wykonana jest bardzo dobrze, grafiki na kartach są klimatyczne, nasze postacie i przeciwnicy przedstawieni są za pomocą dobrze dopracowanych figurek, które nawet niepomalowane cieszą oko gracza. Podobają mi się również opisy fabularne podczas gry, widać, że ktoś się do nich dobrze przyłożył i nie są pisane na kolanie, a niektóre zwroty akcji (patrz walka z BULBULATOREM) potrafią mocno namieszać.

YOU SHALL NOT PASS!

Podsumowując – ja Podróże oceniam bardzo dobrze, jest to jedna z moich ulubionych gier, chętnie do nich wracam i mam nadzieję, że kiedyś uda nam się dokończyć naszą YouTubową przygodę na wizji i dorwać tego parszywego wodza Orków, który wywołuje chaos w Śródziemiu. Bardzo chętnie siądę też w przerwie świątecznej do kampanii z dodatku Cieniste Ścieżki – być może tam gra pozwoli mi się poczuć bardziej jak potężny bohater, niż jak podróżnik, który boi się własnego cienia.

Ocena Łucza – 9/10

Podróże przez Śródziemie – Sprintem do Mordoru – opinia Teosa

Uniwersum LotR to literacki majstersztyk i także ja jestem jego sympatykiem. Do tego bogate doświadczenia z erpegami (zarówno papierowymi, jak i komputerowymi) oraz połowa serca bijąca mocniej na hasło „ameri” – po prostu żyzna gleba, by zasiać ziarenko i z radością patrzeć , jak kiełkuje…

 I co? I psinco.

Ilość kart w grze jest spora… Niestety, części z nich nigdy nie zobaczymy…

Jak mroczny cień Nazguli na PpŚ kładzie się brak rozwijania postaci. Na streamowym maratonie tylko jeden (sic!) bohater dostąpił zaszczytu podniesienia poziomu swojego ekwipunku. 5 rozdziałów, 10 godzin grania, 1/3 drużyny „ulepszyła” 2/3 itemków, czaicie? Eksploracji też nie doświadczymy – poziom zagrożenia to tykająca bomba, która każe nam biec sprintem do głównego celu scenariusza, więc na delektowanie się pięknem Śródziemia po prostu nie ma czasu. Niby FFG udostępniło tryb przygodowy, czytaj: miesiące po wydaniu gry wypuszcza się beginner-mode, żeby nawet przypadkowa próba interakcji poza głównym plot-twistem nie zbliżała drużyny do przegranej aż tak bardzo. C’mon! Skuteczna realizacja założeń scenariuszy wywiera również olbrzymi nacisk na odpowiedni build każdej postaci oraz całego teamu, by bohaterowie byli współgrającymi trybikami. Kolejne tury są jednak mechanicznie powtarzalne – mimo zdobywania między rozdziałami jakiś pojedynczych kart do talii, nie mają one na nią bardzo istotnego wpływu. Ba, jeśli dokładamy do talii karty bez symbolu sukcesu to statystycznie zmniejszamy szanse powodzenia akcji! Z tego samego powodu kart z sukcesami nie zagrywamy „na stół” – chcemy je dobierać dopiero przy testach.

Mimo tych mankamentów Władca Pierścieni ma spójne, dobrze wytłumaczone zasady. Instrukcja i kompendium nie pozostawiają złudzeń w żadnych spornych przypadkach. Zasady są bliźniacze względem innych gier przygodowych, ale też nie oferują żadnych odkrywczych mechanik.

Podobnie warstwa fabularna Podróży – jest w porządku, choć bez szaleństw. Mam jednak duży niesmak po rozegraniu scenariusza „detektywistycznego”, w tym przypadku trudno oprzeć się wrażeniu, że gra to deus ex machina prowadząca postaci do z góry ustalonego finiszu scenariusza, niezależnie od tego, którą drogą pójdą.

Dedykowana aplikacja to dobre, ale nie nieskazitelne narzędzie. Doskonale porządkuje i zapisuje grę oraz zapewnia dynamiczne walki (brak downtime’u). Z drugiej strony doświadczyliśmy paru problemów, np. przy zadawaniu obrażeń przeciwnikom z efektów aktywowanych poza walką. Minus za brak możliwości cofnięcia kliknięcia. Z pewnością pomocną opcją byłoby wylistowanie potrzebnych plansz mapy przy przygotowaniu rozdziału.

Jakość wykonania można określić krótko słowem „FFG”. Figurki dobrej jakości, choć nie obraziłbym się za więcej detali. Karty mają czytelną anatomię i przyjemne dla oka grafiki. W wielu miejscach spokojnie możnaby zastosować więcej oznaczeń symbolicznych lub wyróżnienia słów kluczowych. Obszary mapy czasem okazują się za małe, by pomieścić wszystkie figurki. Niepraktyczne banery do oznaczania grup przeciwników. Dużo powietrza w pudle. Wysoka cena. FFG w pełnej krasie.

GANDALF, GANDALF! (wiem, że wszyscy w głowie macie głos Frodo <3)

Słowem podsumowania – wyszczególnione cechy mechaniki (brak rozwoju, wyścig o realizację scenariusza, monotonia tasowania praktycznie tej samej talii przez wiele godzin, hiperoptymalizacja postaci i drużyny) czynią z Podróży grę niezepsutą, ale słabą i nudną. Produkt ten, mimo swojej złożoności, nie oferuje mi niczego odkrywczego i niestety, traktuję go w kategorii niewypału – nie widzę przestrzeni na eksploatację bogatego potencjału tolkienowskiego świata w takiej formie i rozwiązaniach, jakie proponuje ta gra. Podróże nie wykorzystały ostatniej szansy, jaką im dałem. Tutaj nasze drogi się kończą i nie wypatrujcie mnie trzeciego dnia o świcie.

 Ocena Teosa – 5,5/10

One Ring to rule them all… – opinia Pauliny

„Spotkanie starych przyjaciół na moście” – 2021, planszowane

Jestem ogromną fanką uniwersum Władcy Pierścieni, dlatego na myśl o graniu w Podróże przez Śródziemie zacieram rączki z niecierpliwością. Tak też było tym razem. Na czwartkowym streamie szliśmy przez scenariusze jak burza, niestety na piątym nasze sukcesy się skończyły. Mimo to bawiłam się wybornie. Nie jest to idealna planszówka, ma wady. Przede wszystkim bardzo wolny postęp wiedzy tajemnej dający możliwość levelowania naszego ekwipunku, czy rozegrany scenariusz detektywistyczny, w którym zagadka była beznadziejna i trochę przecząca logice. Mimo to grę oceniam wysoko, bo już następnego dnia miałam ochotę zagrać znowu! Planszówka została pięknie wykonana, aplikacja świetnie buduje klimat i prowadzi gracza za rączkę. Ja za całego serduszka polecam!

„Deszcze niespokojne, potargały sad…”

Ocena Pauliny 9,5/10 (te 0,5 bo musiałam coś odjąć za te wady…)

Film na YouTube

Poniżej znajdziecie film z zasadami, jednak na naszym kanale YouTube umieszczone są również rozgrywki z 5 scenariuszy – zachęcamy do ich obejrzenia lub wejścia w świat Śródziemia na własną rękę 🙂

Podsumowanie i ocena Bestii

Ocena Planszowych Bestii – 8/10

Podróże przez Śródziemie pokazały pewien rozłam wśród Planszowych Bestii. Po jednej stronie barykady mamy Teosa, który ewidentnie po grze spodziewał się więcej i który skutecznie punktuje jej braki. Po drugiej zaś widzimy Paulinę i Adasia, którym te błędy nie przeszkadzają w dobrej zabawie oraz chłonięciu klimatu Śródziemia. Sugerujemy Wam zapoznać się z opiniami całej trójki oraz podsumowaniem dostępnym na YouTube – to odpowie na Wasze pytanie, czy ta wersja Władcy Pierścieni spodoba się Wam lub Waszej planszowej ekipie 😉

Broszka – najlepsza obrona przed strachem!

Galeria

Szukacie dodatkowych ujęć z gry? Sprawdźcie tutaj: O TU!