Widziałam Orła cień… i nie tylko ;-)

Metryczka

Informacje BoardGameGeek
Tytuł angielski (rok wydania)Wingspan (2019)
Złożoność gryUmiarkowanie łatwa [2.44]
Ranking BGG (ocena)24 [8.09]
Player Count (Recommended)1-5 (1-4)

Wydawca w Polsce: Rebel.pl

Instrukcja Na skrzydłach

Widziałam Orła cień… i nie tylko 😉 – recenzja Pauliny

Przepiękna gra Na skrzydłach to zdecydowanie jeden z moich ulubionych tytułów. Cieszę się ogromnie, że miałam okazję wytłumaczyć Wam zasady oraz napisać recenzję na jej temat. Wszystkich fanów ptactwa i nie tylko zapraszam do czytania. Uwaga recenzja dotyczy nie tylko podstawki gry, ale również dodatków Ptaki Europy i Ptaki Oceanii.

Na skrzydłach to gra dla 1 do 5 graczy w której wcielamy się w postać opiekuna rezerwatu ptactwa. Naszym celem jest, za pomocą jaj i żetonów pożywienia, rozmieszczać ptaki w odpowiednich dla nich obszarach (las, łąka, mokradła). W podstawowej wersji gry są to ptaki obu Ameryk, natomiast po wtasowaniu dodatków są to jeszcze ptaki z Oceanii i Europy. Każdy ptak posiada swoje specjalne zdolności, które pomagają nam osiągnąć zwycięstwo. Wygrywa zawodnik z największą liczbą punktów. Zdobywamy je poprzez realizację kart bonusowych, realizację celów, ilość ptaków i jaj czy kart chowanych pod kartami oraz za nektar będący elementem Ptaków Oceanii.

Tura gracza polega na wykonaniu jednej z czterech akcji. Gracz może zagrać kartę, pozyskać pożywienie, zebrać jajka lub ciągnąć dodatkowe karty. W każdej z 3 akcji (poza zagrywaniem kart), przesuwając się kostką akcji od prawej do lewej aktywujemy zdolności naszych ptaków. Cała gra toczy się 4 rundy. Gracze zaczynają od 8, a kończą na 5 turach w rundzie (znaczniki akcji trafiają kolejno na tor punktacji celów).

Gra jest bardzo losowa, co dla niektórych jest sporym zarzutem, jednak mi jak najbardziej to odpowiada. Nie jesteśmy w stanie od początku rozgrywki założyć jaką strategię obierzemy, blokując tym samym innych graczy (bo np.: nastawiamy się na zbieranie konkretnych ptaków), tylko musimy kombinować mając do dyspozycji to co jest dostępne. Podstawka jak i gra uzupełniona o dodatki ma ogromną ilość kart bonusowych i ptaków oraz żetonów celów, co sprawia że rozgrywka za każdym razem jest inna i ciężko będzie ograć talię oraz znudzić się grą. Planszówka ma niewiele negatywnej interakcji, jednak da się w niewielkim stopniu wpływać na innych graczy.

Wizualnie gra według mnie jest majstersztykiem. Przepiękne ilustracje ptaków, świetnie wykonany domek dla ptaszków, który służy do przerzucania kości, drewniane kostki czy piękne plansze dla graczy są warte każdej ceny (a gra jest stosunkowo tania jak na zawartość pudełka). Karty zawierają wiele informacji jednak uważam, że nadal są przy tym czytelne i zrozumiałe. I to co mnie absolutnie zachwyca – zawierają ciekawostkę na temat ptaka przedstawionego na karcie oraz miejsce jego występowania.

Oczywiście mimo szczerej miłości do tej gry muszę być choć trochę obiektywna, dlatego też muszę się do czegoś przyczepić. Dodatek Ptaki Europy jest troszkę nijaki i poza ptakami nic nie wnosi. Ptaki Oceanii są nieco ciekawsze, delikatnie zmieniają rozgrywkę, więc spokojnie można by z obu dodatków zrobić jeden, lub wprowadzić do sprzedaży po prostu niewielkie talie „kolekcjonerskie”, które uzupełniałyby podstawową wersję gry. Drugim natomiast minusem są wielkości pudełek. Podstawka jak i dodatki są zapakowane w zupełnie różne od siebie kartoniki (wymiary), co nie jest wygodne w przechowywaniu.

Kiedyś dyskutując z chłopaki na temat gry wartej 10 punktów w naszej skali oceniania padło sformułowanie że jest to taka planszówka, w którą masz ochotę zagrać nawet po obudzeniu się w środku nocy. Na Skrzydłach jest dla mnie właśnie taką grą. Polecam ją każdemu.

Ocena Pauliny – 10/10

Lot z twardym lądowaniem – opinia Teosa

Lubię Na skrzydłach, bo sprawia mi dużą przyjemność z samej gry: obcowania z pięknie zilustrowanymi kartami i pastelowymi jajeczkami. Tu sobie zdobędę robaka lub rybkę, do lasku przyleci kondor, tam myszołów zapoluje, tu kaczuszka odpali zdolność… Wingspan & Chill… Aż tu BANG! Koniec gry! Liczymy punkty! Należę do kompetytywnych graczy, ale w Na skrzydłach wynik ma znaczenie drugorzędne i nigdy nie wygrywam (na streamie udało mi się zwyciężyć pierwszy raz ever). Być może w głębi duszy nie chcę psuć sobie wrażeń z gry punktowaniem, które ukazuje, co mi się w niej nie podoba?

Primo, niesamowicie krótka kołderka. Żeby liczyć się w walce o zwycięstwo, od pierwszej rundy musisz grać i rozwijać się schematycznie, wertykalnie, bo nie zdążysz naprawić swoich błędów w kolejnych ruchach i przegrasz. Im częściej zagrasz akcje, które odpalą inne, tym lepiej, jednak to wysoce sytuacyjne. Nie da się dokładnie zaplanować konkretnej strategii, ponieważ do dyspozycji w swoim ruchu dostajemy trzy odkryte karty ptaków (ewentualnie dobierane w ciemno ze stosu). Trzy. Ze stu siedemdziesięciu. Fajnie, bo gra się nie nudzi, duża regrywalność, etc., jednak nie wiadomo, czy do zakładanego planu podejdą nam jakiekolwiek ptaki. Ergo, jak podejdą – super; jak nie – rzeźbisz. Jesteś zakładnikiem Fortuny. Szkoda, że np. nie podzielono kart na etapy early, mid i late-game, co umożliwiłoby większą sprawczość obranej strategii. Kolejny zawód to karty bonusowe – ich wpływ na punktację mógłby być zdecydowanie większy. Małe wartości punktów, mały rozstrzał warunków (albo-albo). A skoro każdy punkcik jest na wagę złota, zaczyna się downtime. Przy trzech graczach upierdliwy, w większym składzie nawet nie chcę próbować… Negatywna interakcja nikła – zdolności opierające się, m.in. na posiadanych przez sąsiada zasobach powodują, że jedynie ktoś może niewiele zyskać a Ty nic nie tracisz. Niespecjalnie opłaca się blokować. Na koniec dwie uwagi do wykonania: 1. gra zajmuje sporo miejsca; 2. pudełka dodatków mają różne wymiary i będziecie mieć z nimi koszmary.

Żebym nie został źle zrozumiany – gra działa, ale są to mechaniki, które nie trafiają w moje gusta. Więc gram, żeby zachwycać się jej pięknem i staram się jak najdłużej wypierać myśl o twardym lądowaniu.

Ocena Teosa – 7,5/10

PS. IMO, dodatki są zbędne. Jedynie nektar jako joker daje radę.

Latać każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej… – opinia Adasia

Na naszym stole zagościła gra, która ma specjalne miejsce w moim sercu – Na Skrzydłach. Jak wspominałem podczas streamu, wiele o tej grze słyszałem tuż po premierze, podczas obsługi Planszówek w Spodku (które już 4-5 września – musicie tam być!) wręcz czułem w powietrzu wszechobecny hype na tę grę. Później zacząłem o niej czytać, oglądać filmiki z rozgrywek i zdecydowałem się na zakup. Nie żałuję żadnej złotówki, zarówno na wersję podstawową, jak i na oba dodatki (Ptaki Europy oraz Ptaki Oceanii).

Gra jest przepiękna – karty, plansze graczy, jajeczka, nawet nadrukowane na tekturze symbole zasobów – wszystko od początku do końca ma niepowtarzalny urok, który podczas gry wchłaniamy. Mechanicznie w moim odczuciu też jest bardzo dobrze – mała ilość rund (tylko 4) zmusza nas do wyciśnięcia jak największych korzyści z pojedynczych ruchów. Generalnie nie jestem fanem tego typu rozgrywek, jednak tutaj to do mnie przemawia. Duża ilość różnych celów, które pojawiają się losowo przed każdą rozgrywką oraz ogromna ilość kart sprawia, że praktycznie niemożliwym jest rozegranie dwóch takich samych partii – dla mnie jest to plus, ale wiem, że inne Bestię mają inny punkt widzenia, który oczywiście też rozumiem 🙂 Gdybym miał porównać sposób gry w Na Skrzydłach do jakiegoś gatunku gry komputerowej, byłaby to gra typu sandbox – dostajemy do ręki pewne narzędzia i przy ich pomocy musimy osiągnąć cel, jakim jest wygranie gry i zdobycie największej ilości punktów. Uczucie spełnienia, jeśli uda nam się wykręcić jakieś fajne kombo jest bardzo satysfakcjonujące i zachęca mnie mocno do kolejnych rozgrywek. Po ostatniej rozgrywce obiecałem sobie, że kiedyś rozłożę sam Na Skrzydłach i zmierzę się z grą w trybie solo – jestem ciekaw, jak mi pójdzie 😉

Ocena Adasia – 9/10

Film na YouTube

Chcecie zobaczyć jak graliśmy? Klikajcie w filmik!

Podsumowanie i ocena

Choć mechanika gry wzbudziła w Bestiach różne odczucia, co do jednego jesteśmy zgodni. Gra jest piękna i ma niepowtarzalny klimat. Jest zupełnie warta swojej ceny, a każdy planszówkowy świr powinien mieć ją w swej kolekcji. Idealna dla każdej grupy wiekowej, nie wymaga growego obycia. Świetnie sprawdzi się na prezent (z Adasiem podarowaliśmy Na skrzydłach w prezencie ślubnym, a większą ekipą kupiliśmy na prezent parapetówkowy). Kupujcie i grajcie, a opinią podzielcie się z nami!

Ocena Bestii – 8,83/10

Galeria

Jak zawsze zapraszam do przejrzenia naszej galerii!