Unmatched: Bitwa Legend – po prostu wielki łomot

Metryczka

Informacje BoardGameGeek
Tytuł angielski (rok wydania)Unmatched: Battle of Legends, Volume One (2019)
Złożoność gryUmiarkowanie łatwa [1.90]
Ranking BGG (ocena)284 [7.95]
Liczba graczy2-4

Czas gry: 20-40 minut

Wydawca w Polsce: Ogry Games

Instrukcja pdf (PL)

Unmatched: Bitwa Legend – po prostu wielki łomot – recenzja Teosa

W życiu zdarzają się takie sytuacje, gdzie nie ma miejsca na półśrodki. Wchodzimy albo grubo, albo wcale. Stawiamy czoła czemuś, co wyciśnie z nas siódme poty, a i tak nie dostajemy gwarancji, że nasz wysiłek się opłaci. Walki, w których nie bierze się jeńców. Bitwy, w których nikt nie jest równy. Pretendentów wielu, ale zwycięzca może być tylko jeden. Witamy w Unmatched.

Rob Daviau, autor m.in. Pandemii Legacy, dwadzieścia lat temu stworzył uroczą grę ze spojlerem w nazwie – Star Wars Epic Duels. Czy w tamtych czasach i przy ówczesnym rynku ten produkt był sukcesem? Należałoby zapytać o to autora i wydawców. Abstrahując od tego dylematu, pan Rob wymyślone wtedy mechaniki schował do szuflady i odkurzył w 2019 roku, pokazując światu system Unmatched. Dokładnie, nie przesłyszeliście się, SYSTEM. Bo Unmatched: Bitwa Legend to połączenie duelowego karciankowego mordobicia z taktycznym poruszaniem jednostek po planszy wyjętym z prościutkiego skirmisha. Tutaj jednak naszą „frakcję” stanowi bohater pochodzący z mitologii/baśni/historii/popkultury* (niewłaściwe skreślić) oraz jego jeden bądź kilku pomocnikow. Legendarni jegomoście w nikomu nieznany sposób lądują na mapie i zaczynają się nawalać. Let the Tournament begin! Wszystkie chwyty dozwolone, o ile pozwolą nam na to karty…

Polowanie na Wielką Stopę czas zacząć!

Mechanika Unmatched jest prosta i łatwa do wytłumaczenia nawet laikom. Każda postać posiada predefiniowaną talię 30 kart. Na starcie otrzymujemy 5 losowych na rękę. Postacie umieszczamy na polach mapy oznaczonych 1. i 2., zaś ich pomocników na dowolnym innym w odpowiedniej strefie, czyli grupie pól oznaczonych tym samym kolorem. Znaczniki życia przekręcamy na wartości, które wskazują karty postaci (osobno dla bohatera i pomocnika), zaś jeśli pomocników jest kilku to każdy z nich będzie miał tylko 1 HP. Młodszy gracz zaczyna grę. Jazda!

Wykonujemy tury na przemian z oponentem. Jeśli jeden z bohaterów (głównych figurek) straci wszystkie punkty życia, przegrywa. W turze wykonujemy dwie akcje. Mamy trzy różne do wyboru, ale możemy także wykonać jedną dwukrotnie. Możliwości to:

  • Manewr – dobieramy kartę (obowiązkowo) a następnie (opcjonalnie) możemy przesunąć każdego z naszych walczących maksymalnie o tyle pól, ile wskazuje wartość ruchu na karcie naszej postaci. Na jednym polu może znajdować się wyłącznie jedna postać (figurka lub żeton), a postacie sojusznicze mogą się „przeskakiwać”.
  • Fortel – zagrywamy z ręki kartę z ikoną błyskawicy i rozpatrujemy jej efekt.
  • Atak – deklarujemy którą postacią i w kogo uderzamy. Musimy zagrać kartę ataku, natomiast przeciwnik może wybrać kartę do obrony – karty odkrywamy jednocześnie, sprawdzamy ich zdolności i porównujemy ostateczne wartości liczbowe ataku i obrony. Jeśli atak przewyższa obronę, zadajemy obrażenia. Następnie rozpatrujemy dodatkowe zdolności opisane jako „po walce”.

I to tyle w wielkim skrócie. Szczegółowe zasady wytłumaczyłem na streamie, więc sięgajcie po moją wideoinstrukcję na YouTube i piszcie komentarze w razie wątpliwości 🙂

Gościu? Gdzie mnie z tymi Harpiami się wciskasz?!

Do tej pory rzucałem ogólnikami, więc teraz konkrety. Na ten moment wydawnictwo Ogry Games wydało w Polsce dwa produkty z serii Unmatched – podstawkę Bitwa Legend cz. 1 z czwórką postaci (Król Artur, Alicja z Krainy Czarów, Meduza oraz Sindbad Żeglarz) i dodatek Robin Hood vs. Wielka Stopa. Tym samym otrzymujemy sześciu przekoksów, których w dowolnej kombinacji wprowadzamy na planszowy ring. Na ławce rezerwowej do walki palą się angielskie wersje (wydane i zapowiedziane), m.in. Czerwonego Kapturka, Beowulfa, Draculi, Krwawej Mary, Bruce’a Lee, ekipy badaczy i raptorów z Parku Jurajskiego, Achillesa, czy Sherlocka i Watsona. Widząc pozytywne przyjęcie Unmatched w polskim świecie planszówkowym kolejne dodatki muszą być tylko kwestią czasu, prawda, Ogry Games?

No to siadamy i nawalamy. Sprawdzamy, kto silniejszy, komu podejdzie dobre kombo, kto dobrze zaplanuje ruchy… Trzeba to powiedzieć wprost – każda postać ma swój wyjątkowy styl gry. Jedni atakują dystansowo, inni biegają po mapie jak szaleni, kolejni po prostu szarżują niewzruszeni niczym taran, masakrując wszystko na swojej drodze. Predefiniowane decki pozwalają błyskawicznie „nauczyć się” grać bohaterem, ale też szybko poznać słabe i mocne strony przeciwnika. Wiemy, co mamy w taliach, ile danych kart zostało już zagranych i czego się spodziewać przy najgorszym scenariuszu. Polewamy to obficie sosem micromanagementu w zakresie śmigania po mapie, dobrego odskakiwania przed atakami oraz blokowania przejść pomocnikami i voila! Przepyszna gra podana na stół!

Karty promocyjne błyszczą niczym klinga Sindbada!

Prostota mechaniki jest siłą i zaletą, ale jednocześnie wadą Unmatched. Niemożność samodzielnego modyfikowania talii może powodować sytuacje, gdzie za sznurki pociąga los. No i przyjmujemy atak, którego nie możemy wybronić mimo wielu kart na ręce. Albo akurat trafiamy Fintą w najsilniesze ciosy przeciwnika. Albo dobieramy niepotrzebne śmieci, kiedy oponent topdeckuje raz za razem. Ktoś może stwierdzi – no, urok gry. Ja jednak sądzę, że największym atutem Unmatched jest to, że nawet sromotna porażka trwa na tyle krótko, że w ułamku sekundy wstajemy, otrzepujemy się z kurzu, tasujemy karty i żądamy rewanżu.

Mądrość ludowa głosi, że dobrą grę asymetryczną poznaje się po jej balansie. W Unmatched mamy do czynienia ze zróżnicowanymi postaciami, które (wracamy do wersji polskiej) nie przejawiają tendencji do mocnego przechylania szali zwycięstwa. Co prawda, w pierwszych grach postacie dysponujące atakami dystansowymi zdają się mieć lekką przewagę, jednak na pewno nie uda im się uciekać w nieskończoność przed karzącym mieczem sprawiedliwości Alicji lub drągalem Wielkiej Stopy 😉 Zróżnicowanie to nie tylko domena bohaterów – spory wpływ na przebieg partii ma bowiem wybrana mapa. W podstawce otrzymujemy dwustronną planszę, gdzie na każdej ze stron możemy toczyć nawet czterosobowe potyczki. W dodatkach natomiast pojawiają się kolejne mapki, solidnie urozmaicające rozgrywkę. Ponadto, dzięki temu, że pojawiają się także w zestawach dwupostaciowych, czynią z tych rozszerzeń pełnoprawne gry duelowe!

A kuku!

Wspominając o możliwości gry w więcej niż dwie osoby, należy zauważyć, że w wariancie czteroosobowym toczymy pojedynki w drużynach, natomiast przy trzech graczach jeden z nich otrzyma do kierowania dwie postacie. Takich wariantów nie zdążyliśmy przedstawić na streamie, jednak przetestowaliśmy je już na własnej skórze i musimy przyznać, że rozgrywka wieloosobowa wprowadza jeszcze więcej taktyki związanej z poruszaniem się po planszy i blokowaniem postaci przeciwików. Niestety, sterowanie dwiema postaciami przez jednego gracza oceniamy raczej negatywnie – taki tryb serwuje bardzo wytężone myślenie naturalnie wywołujące downtime i odbierające grze kluczowy atut w postaci dynamizmu.

Kończmy wątki mechaniczne, bo wydawców Unmatched trzeba też pochwalić za najwyższą jakość gry. Grafiki – fantastyczne! Figurki – miód, malina! Żetony i liczniki życia – ideał. Wypraska – olaboga, przegródki mieszczą nawet karty w koszulkach premium! Wszystkie komponenty są naprawdę najwyższej jakości, więc jeśli ktokolwiek uzna, że Unmatched mogłoby być nieco tańsze, niech dobrze się zastanowi, gdzie odbije się cięcie kosztów. Jedynym mankamentem, który uderzył mnie na samym starcie obcowania z grą jest instrukcja. Osobiście uważam, że powinna być odrobinę lepiej zredagowana, zaś zastosowanie kilku różnych czcionek do wskazywania wytłuszczeń wywołało u mnie ból oczu i odczucie, jak po zobaczeniu pism urzędowych pisanych Comic Sansem – niby nikt nie zabroni, ale zwyczajnie, po ludzku nie wypada. Dla porównania, na kartach znajdziemy absolutnie przejrzyste teksty, zaś ich anatomia jest dobrze skomponowana i intuicyjna, czyli da się zrobić dobrze, panie Daviau.

Finta to popularna karta w wielu taliach – Wydawca zadbał jednak o jej unikalny wygląd

Subiektywna łyżka dziegciu od Teosa na zakończenie: Unmatched kompletnie nie kupiło mnie swoim tematem. Jak lubuję się w grach duelowych, tak wrzucenie do jednego wora postaci z różnych światów, kultur i epok przypomina mi pizzę z bananami – po co tworzyć takie dziwadła, skoro są sprawdzone przepisy? Lubię pizzę i lubię banany, ale niekoniecznie na jednym talerzu, co? Być może byłbym bardziej wyrozumiały, gdyby oprawa tytułu miała odrobinę śmieszkowatości? Być może brakuje mi Legend przez wielkie L? Sorry, ale Czerwony Kapturek jako obrońca pasa baśniowego Fame MMA nie przekonuje mnie ani trochę. Herkules, Thor, Son Goku, Voldemort, Darth Vader – takie postacie gwarantowałyby aplauz publiczności, a nie jakiś, z całym szacunkiem, Sindbad i jego tragarz. Ok, gra się rozwija. Zapowiedziano kilka postaci z uniwersum Marvela (Deadpool, Czarna Wdowa, Zimowy Żołnierz, Ghost Rider, Ms. Marvel i inne), więc oby popularność Unmatched szła w parze z pozyskiwanymi licencjami i multiplikowała się przez ciekawe, zbalansowane style walki. Kropka. Dosyć gadania. Idziemy grać w Unmatched? 🙂

Ocena Teosa – 8/10

It’s the final countdown… Mam nadzieję, że nie! – opinia Adama

Zgłaszamy Carlesa na bohatera w najbliższym dodatku!

Unmatched: Bitwa Legend oraz dodatek Robin Hood i Wielka Stopa, to masa rozrywki, móżdżenia i taktyki upchana do niepozornych pudełek. Niepozornych zaledwie rozmiarem, bo już pierwszy rzut oka na okładkę jest jak haczyk zarzucony na nieświadome niczego karasie i płotki. Któż mógłby się oprzeć temu krzyczącemu, muskularnemu Sindbadowi?! Po otwarciu pudełka jest tylko lepiej – czytelna, dobrze wykonana plansza, wypraska, która ociera się o ideał i w której znajdziemy miejsce na każdy, nawet najmniejszy komponent. Spoglądamy dalej, a tam figurki z solidnego plastiku, wręcz błagające o nałożenie na nie farby. Wisienką na torcie są karty – czytelne, opatrzone zjawiskowymi grafikami i cudowne w swej prostocie. No właśnie – Unmatched to gra, której zasady wytłumaczysz w pięć minut, a później rzucasz się w wir walki i próbujesz odpowiedzieć na odwieczne pytanie – czy Król Artur byłby w stanie upolować Wielką Stopę? Czy ta niepozorna Alicja z Krainy czarów będzie w stanie uciec przed jednym z najlepszych łuczników, Robin Hoodem? Te i inne potencjalne walki bardzo mnie zachęcają i po wczorajszych rozgrywkach nie mogę doczekać się kolejnych grywalnych postaci, które będę mógł sprawdzić w boju. Jeśli szukacie szybkiej, ale wymagającej myślenia gry, przy której będziecie mogli spełniać swoje strategiczne fantazje – śmiało sięgajcie po Unmatched! Już przebieram nóżkami na myśl tych wszystkich pojedynków, które stoczę ze swoimi znajomymi, nie mającymi pojęcia, że chcę ich złapać na wędkę zwaną Bitwą Legend.

Ocena Adama – 9/10

Film na YouTube

Wyjaśnienie zasad, pełne rozgrywki (cztery partie!) oraz podsumowanie z naszą oceną Unmatched i dodatku znajdziecie w poniższym filmie. Lajkujcie, komentujcie i subskrybujcie!

Podsumowanie i ocena Bestii

Unmatched: Bitwa Legend oraz dodatek Robin Hood vs. Wielka Stopa to absolutny must have gier duelowych tego lata (i oby także kolejnych sezonów)! Prostota zasad i dynamiczna rozgrywka w połączeniu z asymetrycznymi, lecz dobrze zbalansowanymi bohaterami, jest gwarancją dobrze spędzonego czasu. Czy fani eurasów i ko-opów odnajdą się na planszy Unmatched? Hmmm, powiedzcie im, że od czasu do czasu mogliby wyjść ze swojej strefy komfortu, a tak w ogóle to niech nie dyskutują, tylko siadają i grają.

Wybierasz jednego, ale i tak złapiesz ich wszystkich 😉

Na koniec pozwolę sobie wtrącić anegdotkę: Pewnego razu Steve Vai (wybitny wirtuoz gitary) został zaczepiony przez swojego fana takimi słowami – „Mistrzu, oglądałem wszystkie Twoje koncerty i nadal nie potrafię grać tak, jak Ty”. Na co Vai odpowiedział – „No właśnie, oglądałeś koncerty. A mogłeś ćwiczyć”.

A Ty, drogi czytelniku, zamiast czytać powyższy tekst, mogłeś mieć już za sobą połowę partii Unmatched… Do dzieła! 😉

Ocena Planszowych Bestii – 8,5/10

Galeria

Na nasze walki nie potrzebujesz Pay-per-View! Po prostu kliknij tutaj.