Star Wars: Zewnętrzne Rubieże – You like me because I’m a scoundrel…

Metryczka

Informacje BoardGameGeek
Tytuł angielski (rok wydania)Star Wars: Outer Rim (2019)
Złożoność gryUmiarkowanie łatwa [2.49]
Ranking BGG (ocena)223 [7.71]
Liczba graczy1-4

Wydawca: Rebel.pl

Instrukcja pdf (PL)

Star Wars: Zewnętrzne Rubieże – You like me because I’m a scoundrel…

Kto obejrzał choć jeden epizod Gwiezdnych Wojen, ten dobrze wie, że odległa galaktyka jest miejscem barwnym i różnorodnym. Walki z wykorzystaniem kultowych mieczy świetlnych, magiczna Moc, która pozwala manipulować umysłami, przesuwać przedmioty czy wypuszczać błyskawice z koniuszków palców, wielkie wojny na egzotycznych planetach oraz w przestrzeni kosmicznej, intrygi i polityczne zagrywki w wymiarze lokalnym lub prowadzące do zyskania władzy w całej galaktyce… Zewnętrzne Rubieże z tego wielkiego tygla serwują nam materię na pierwszy rzut oka najmniej spektakularną, bo oto wcielamy się nie w dostojnych Jedi lub potężnych Sithów, lecz w „zwyczajnych” łajdaków. Mając do dyspozycji jedynie statek, blaster i nadprzyrodzoną pomysłowość wyruszamy w podróż przez kolejne planety podejmując się niewykonalnych zadań, by nasze imię zostało zapamiętane wśród gwiazd na kolejne milenia. No dobra, nie mamy tych całych legendarnych kolorowych świecących mieczy i nie robimy sztuczek z lewitowaniem, ale za garść kredytów odwalimy za Ciebie, Wielki Jabbo, najgorszą robotę – zawieziemy, przywieziemy, a za drugą garść kredytów przy okazji sprzątniemy kogo trzeba… Umowa stoi?

Czy i tym razem Han strzeli pierwszy?

Ogromny świat daje ogromne możliwości – żeby rozpocząć przygody na Zewnętrznych Rubieżach nie wystarczy jedynie wybrać jednego z ośmiu dostępnych Bohaterów (znanych przemytników tudzież łowców nagród) i model statku startowego. Należy ponadto ułożyć modularną planszę, rozmieścić żetony kontaktów na planetach i ustawić patrole frakcji. Blisko 200 kart grupujemy w siedem talii Spotkań (po 10 kart), sześć talii Handlu (po ok. 12 kart) oraz Bank Kart ułożony w kolejności oznaczeń liczbowych. Każdy gracz otrzymuje swoją planszę postaci, gdzie oznaczana m.in. Punkty Sławy oraz reputację u poszczególnych frakcji. Z pewnością plusem jest fakt, że gracz w setupie dobiera jedną z kilku kart startowych, dzięki czemu konkretny Bohater może rozpoczynać grę na różnych planetach i z innym ładunkiem, czy misją. Klimatu dodają też śliczne kości k8 z symbolami znanymi, np. z figurkowych X-Wingów.

Przez ilość i różnorodność komponentów samo rozłożenie gry zajmuje ok. 10 minut. Sytuacji nie poprawia „wypraska”, która jest po prostu kartonową przegrodą – mniejsze elementy ładujemy do niej w woreczkach, zaś wielkie karty statków, fragmenty mapy i plansze gracza pakujemy pod jej drugą połowę. Za wyjątkiem wyginających się w łuk planszy gracza, reszta komponentów prezentuje przyzwoitą, choć kartonową, jakość. Oznaczenia graficzne i zastosowana kolorystyka jest czytelna, choć wyobrażam sobie sytuację, kiedy karta spotkań na planetach niepostrzeżenie znajdzie się w nieodpowiedniej talii.

Zasiadamy za sterami statku, odpalamy silniki i ruszamy ku przygodzie! Celem graczy jest zdobycie 10 punktów Sławy, co zapisze nasze imię złotymi zgłoskami na kartach historii. Aby tego dokonać, realizujemy misje, przyjmujemy zlecenia na postacie ukrywające się na planetach, dążymy do osiągnięcia indywidualnych celów naszego Bohatera i Statku, czy po prostu przemycamy nielegalne ładunki. Za wykonane zadania możemy zarobić odpowiednią sumę kredytów lub zwerbować załogantów. Nasze działania odbiją się także echem (pozytywnie lub negatywnie) wśród oficerów Imperium, dowódców Rebelii, szefów syndykatów przestępczych i głów rodzin Huttów. Odpowiednia reputacja u danej frakcji może przynieść nam spore korzyści, ale i wpędzić w solidne kłopoty.

Typowa Rebeliancka Szumowina

Tura gracza składa się z trzech faz. Podczas Przygotowania wybieramy, czy poruszymy się na mapie, zdobędziemy kredyty albo wyleczymy swoje obrażenia i naprawimy statek. W fazie akcji możemy dostarczyć dowolną liczbę ładunków i zleceń (o ile znajdujemy się w odpowiednim punkcie docelowym), wymieniać karty z innymi graczami na naszym polu lub zakupić karty z Talii Handlu. Z kolei w fazie Spotkania rozgrywamy walkę z patrolem, dobieramy wydarzenia odpowiednie dla lokacji, wchodzimy w interakcję z kontaktami (NPCami) lub podejmujemy się wykonania misji.

Nie będę rozpisywał się na temat poszczególnych akcji (wystarczająco rozgadałem się przy tłumaczeniu zasad w trakcie transmisji :P), bo praktycznie wszystko, co dzieje się poza tym ogólnym schematem, wynika z indywidualnych opisów na kartach. Z pomocą przychodzą nam małe karty pomocy, dobrze przetłumaczona instrukcja, a w przypadkach krytycznych – kompendium zasad, które szczegółowo opisuje wszelkie niuanse i wyjaśnia każdy termin użyty w grze. Wspomnę jednak o dosyć prostych mechanikach wykorzystujących kostki:

-W przypadku testów umiejętności zawsze rzucamy dwoma kostkami. Jeśli nasz Bohater lub załogant posiadają testowaną umiejętność musimy uzyskać przynajmniej jedno „trafienie”, by test się udał. Gdy nie dysponujemy daną umiejętnością, musi wypaść „trafienie krytyczne”, jednak jeśli mamy dwie testowane zdolności to trafieniem jest również symbol skupienia.

– W walce bezpośredniej lub w przestrzeni rzucamy tyloma kostkami, ile wynosi wartość ataku postaci lub statku – raz atakujący i raz obrońca. Każde trafienie zadaje jedno obrażenie (krytyk – dwa) a symbole skupienia pozwalają odpalić dodatkowe zdolności (o ile takowe posiadamy na kartach). Zwycięzcą jest ten, kto zadał więcej obrażeń. Jeśli wartość zdrowia naszego Bohatera (lub kadłuba statku) zostanie wyrównana lub przekroczona, zostajemy tymczasowo wyeliminowani i wrócimy do gry w najbliższej turze.

Wnikliwi widzowie rozpoznają symbol Illuminati

Mimo rozbudowanych zasad, są one bardzo intuicyjne. W trakcie transmisji zgodziliśmy się, że Rubieże to tytuł, do którego można wprowadzić nowego gracza w trakcie trwania pierwszej partii, systematycznie tłumacząc kolejne akcje, jeśli zaistnieją dane okoliczności. Takiemu podejściu z pewnością sprzyja nikła interakcja między graczami, co po poznaniu gry okazuje się jednak dużym niedosytem. Nawet przy grze w pełnym, czteroosobowym składzie rzadko dochodzi do konfrontacji z innymi Bohaterami – mapa jest na tyle rozległa, że każdy może ubijać swoje interesy w innych układach, ponadto niewiele jest kart wywołujących bezpośrednie starcia z graczami. Tryb PVP to na nieszczęście niejedyny „must have”, który powinny wprowadzić ewentualne dodatki. Choć kart jest prawie dwieście, to tych w taliach Handlu jest zaledwie 70. Możliwość przewijania kart przed zakupem umożliwia przejrzenie praktycznie wszystkich kart Handlu w ciągu pierwszej partii, co kładzie się cieniem na regrywalności. Osobiście uważam też, że klimat łowców nagród aż się prosi o wprowadzenie w dodatku postaci z serialu o Mando i większej ilości smaczków z Solo :3

Powyższe wady podaję raczej z kronikarskiego obowiązku – Rubieże to dopracowana (choć odczuwalnie okrojona) gra przygodowa, przy której wsiąkamy w realizację kolejnych zadań, rozwijanie swoich możliwości przez zakup sprzętów, ulepszanie statku, czy werbowanie załogi. Podjęcie złej decyzji lub nieszczęśliwy rzut może mocno pokrzyżować nasze plany, ale nie jest w stanie zupełnie wyeliminować nas z gry. Licencja Gwiezdnych Wojen wprowadza do Rubieży wiele smaczków dla fanów SW, ale klimat szumowin i łowców nagród jest na tyle uniwersalny, że z powodzeniem trafi również do graczy spoza odległej galaktyki. Jeśli jednak mimo wszystko zostaniesz z grą sam na sam, po prostu sięgnij i zapoznaj się z talią kart AI dołączoną do opakowania i graj solo. Choć niekoniecznie solo Solo – być może skusisz się na partię z Lando, Bosskiem, Bobą Fettem, czy Doktor Aphrą.

Ocena Teosa – 8/10

Słówko od Pauliny

Carles zawsze zwęszy najlepszy towar ^^

Choć lubię serię Gwiezdne Wojny byłam pewna, że Zewnętrzne Rubieże będą mnie nudzić. Widziałam już kiedyś rozgrywkę w wykonaniu chłopaków – nie wyglądało to ani trochę interesująco. Ku mojemu zaskoczeniu okazało się być zupełnie odwrotnie i gra bardzo przypadła mi do gustu. Zasady okazały się dość proste, a karta z przebiegiem tury gracza wiele ułatwiła. Nie nużyło mnie czekanie na swoją kolej, chętnie patrzyłam co wyczyniają chłopaki. Od strony wizualnej gra mogłaby być lepiej wykonana. Karty, zwłaszcza ich czytelność, pozostawiają wiele do życzenia. Brakowało mi też większej ilości grafik z Gwiezdnych Wojen. Natomiast tor gry z planetami, kostki czy pionki postaci jak najbardziej zasługują na uznanie. Gra ma bardzo dużo losowości, którą wprowadzają wyżej wymienione kostki, co moim zdaniem jest dużym plusem tej gry, podobnie jak w Nexus Opsie,  o którym pisaliśmy w innym artykule. Możesz zaplanować sobie, bóg wie jaką strategię, a i tak rzuty kostkami mogą cały misterny plan wywrócić do góry nogami – Teos coś o tym wie 😉 Zewnętrzne Rubieże nie wymagają znajomości uniwersum Gwiezdnych Wojen, śmiało można grać z kimś kto nie jest w temacie.

Ocena Pauliny – 8/10

W pogoni za kredytami – This is the Way

Skoro tak kochasz pieniądze, to wkrótce je dostaniesz. Prawdziwy z niego najemnik. Nie zależy mu kompletnie na niczym… ani na nikim.

Czwartego maja obchodzimy Międzynarodowy Dzień Gwiezdnych Wojen. Teos, który jest ogromnym fanem tego uniwersum postawił na stół Star Wars: Zewnętrzne Rubieże. To było moje drugie podejście do tej gry – za pierwszym razem grałem w dwuosobowym składzie. Gra już wtedy mocno mnie urzekła – nie jestem wielkim fanem GW, ale lubię od czasu do czasu zobaczyć film lub serial w tym świecie. Tłumaczenie zasad wskazuje na mocne rozbudowanie gry, jednak już pierwsze tury pokazują, że wszystko jest jasne i przejrzyste, a możliwe ruchy i akcje są intuicyjne. Gra bardzo dobrze oddaje klimat podróży przez galaktykę i wykonywania różnych mniej lub bardziej legalnych zadań, czy misji. Na duży plus na pewno duża różnorodność możliwości zwycięstwa – to od nas zależy, którą z nich podążymy i każda z nich może doprowadzić nas do zdobycia wymaganego poziomu sławy.

Chyba największa rzecz, do której można się przyczepić to okrojona zawartość – mocno odczuwalne jest okrojenie gry poprzez wydanie tylko takiej ilości kart, które umożliwiają rozgrywkę, jednak pozostawiają graczy z poczuciem niedosytu oraz chęcią dokupienia dodatku.

Ocena Adama – 8/10

Film na kanale YouTube

Zachęcamy do obejrzenia naszego materiału video – zasady, rozgrywka i opinie po grze!

Podsumowanie i ocena

Handel i panorama Rubieży z lotu ptaka, w sensie Sokoła

Zewnętrzne Rubieże idealnie wypełniają lukę gry przygodowej powstałą przy zaawansowanych planszówkach na licencji Star Wars (Imperial Assault, Rebelia, X-Wingi, Armada, Legion…). Oprócz tego są po prostu dobrą grą, przy której świetnie spędzą czas nie tylko fani Gwiezdnych Wojen. Zbalansowane i zróżnicowane postacie, niepowtarzalne tury, brak jedynej słusznej taktyki, poczucie stałego postępu Bohatera i statku – choć wciąż mówimy o grze przygodowej, prostej pick-up and deliver, grze z rzutami kośćmi, to należy oddać jej niesamowitą przyjemność, którą serwuje swoim graczom. Możemy doczepiać się na siłę zbyt małej czcionki na kartach, ogólnie małej ilości kart Handlu, czy nikłej interakcji PVP. Są to jednak (z dużą dozą prawdopodobieństwa) zabiegi, które mogą wzbudzać nową nadzieję na wyglądanie dodatków.

PIerwszy raz w historii ocena wszystkich Bestii jest jednomyślna. Zewnętrzne Rubieże – należy im się.

Ocena Planszowych Bestii – 8,00

Galeria

To nie są droidy, których szukacie. Serio.