Seasons – Życie, życie jest nobelon

Metryczka

Informacje BoardGameGeek
Tytuł angielski (rok wydania)Seasons (2012)
Złożoność gryUmiarkowana [2.78]
Ranking BGG (ocena)246 [7.39]
Player Count (Recommended)2-4 (2-3)

Czas gry: 60 minut (przygotujcie się na więcej 😉 )

Wydawca w Polsce: Rebel

Instrukcja pdf (PL)

Życie, życie jest nobelon – recenzja Teosa

Kim jesteśmy? Baśniowymi stworami! Czego chcemy? Chleba i igrzysk!
Wiele fantastycznych krain chciałoby mieć swoje własne igrzyska śmier… wróć! Miałem oczywiście na myśli turniej trójmagiczny, hehe ^^ No i mieszkańcy królestwa Xidit też doczekali się takich zawodów, których celem jest wyłonienie przyszłego Arcymaga. Hola, hola, to tak nie wolno od razu coś poczarować, zdobyć punkty i nara – turniej ma trwać bite trzy lata, a w każdej porze roku będziecie musieli w inny sposób wykorzystywać magię żywiołów (gdzieś musi być kruczek, no sorki). To co? Karty w dłoń, kostki w ruch i zaczynamy zabawę!

Teraz wjeżdża lato. Na kostkach nie będzie piórka. Pamiętaj, Teos, nie będzie piórka…

Gra Seasons zadebiutowała na rynku dekadę temu dzięki francuskiemu wydawnictwu Libellud (tak, to Ci od Dixita). Stworzył ją Régis Bonnessée (Lords of Xidit, Kowale Losu), zaś warstwa graficzna jest dziełem popularnego ilustratora Xaviera Gueniffey Durina (Tokaido, Taluva, Conan), znanego głównie pod pseudonimem Naïade. Seasons osadzono w baśniowym świecie Xidit, gdzie dwa lata później rozgrywała się akcja gry Lords of Xidit, a później… niestety uniwersum odstawiono do szuflady i póki co próźno szukać śmiałków, którzy je odkurzą i przywrócą dawny blask. Cieszmy się jednak tym, co mamy – a w pudle dostajemy sporo dobroci. Wewnętrzna wypraska jest wyprofilowana tak, by idealnie mieściła komponenty o wymyślnych kształtach, choć okoszulkowane karty są jej nemesis. Zarówno karty, jak kartonowe elementy oraz kilka drewnianych kostek prezentują standardową jakość. Nasz wzrok pada przede wszystkim na 20 ogromnych kości k6 ze żłobionymi symbolami energii, przemiany, liczb punktów lub gwiazdek mocy przywołania – i tutaj można, a wręcz wypada zachwycić się ich poziomem wykonania, wagą oraz czytelnością. Co więcej, nie jest to tylko zbędny gadżet, bo tymi bajeranckimi sześcianami będziemy rzucali i draftowali na okrągło, co rundę.

Przygotowanie partii Seasons nie jest skomplikowane – w zasadzie ogranicza się do wyjęciu komponentów z pudła i pogrupowaniu ich na stole. Gracz otrzymuje jedynie swoją planszetkę, gdzie umieszcza dwa drewniane znaczniki na polach 0 toru bonusów i mocy przywołania, zaś dwa pozostałe kładzie na polach 0 planszy kryształów wspólnej dla wszystkich zawodników. Tasujemy karty, ale tylko te, które biorą udział w partii w zależności od wybranego poziomu trudności (zaawansowania graczy). Instrukcja sugeruje też startowe zestawy kart przy pierwszej rozgrywce.

Tyle kart! Tyle możliwości! **,

Gra dzieli się na dwa główne etapy. Najpierw rozgrywamy Preludium, gdzie w drafcie gracze zdobywają po 9 kart a następnie dzielą je na trzy trzykartowe „biblioteki” – jedna z nich tworzy naszą rękę startową, a z dwóch pozostałych skorzystamy dopiero, gdy partia osiągnie drugi i trzeci rok czasu gry. Wreszcie przechodzimy do właściwej części, czyli Turnieju. Każdą rundę rozpoczyna rzut i draft kości przypisanych do aktualnej pory roku. Wyniki pozwalają nam zdobyć magiczne kryształy, podnieść moc przywołania, pozyskiwać nowe karty, wziąć odpowiednie żetony żywiołów, czy sprzedać je za punkty. Siłą naszych czarodziejskich poczynań są jednak karty przedmiotów i towarzyszy, zagrywane przez opłacenie kosztu w żywiołach (lub rzadziej w kryształach), a których efekty niejednokrotnie zazębiają się, tworząc wielowątkowe silniczki. Jedne będą stale wspierały naszą magiczną ekonomię, niektóre dadzą jednorazowe usprawnienia, kolejne zapunktują przy spełnieniu odpowiednich warunków, czy w określonych momentach gry, a jeszcze inne podrzucimy przeciwnikom w formie kukułczych jaj ograniczających ich możliwości. Dodajmy jeszcze najmocniejsze efekty pozwalające manipulować czasem gry – kombinowania jest naprawdę sporo i głównie od nas zależy to, ile mięcha wyciągniemy z najwyżej kilkunastu kart. Gdy rozegramy już trzy lata, sumujemy punkty za zdobyte w trakcie gry kryształy i wystawione karty oraz uwzględnimy kary za te niezagrane, które pozostały nam na ręce oraz za wykorzystane bonusowe zdolności.

Chcieliście pokonać pomarańczowego, to teraz pomarańczowy pokona Was!

Uwielbiam Seasons. Jest to ten rodzaj gry, który najprzyjemniej smyra moje zwoje mózgowe. Rozpoczynając draft w fazie Preludium czuję się, jak bym stał na szczycie góry, z której popycham kamień – im większą prędkość nadam mu na samym początku, tym lepszą przewagę uzyska nad innymi i szybciej minie linię mety. Mimo że na stole dzieje się niewiele, w naszych głowach kotłuje się od wyliczeń potrzebnych surowców i znalezienia odpowiedniego timingu na zagrywanie poszczególnych kart. Kombowanie jest kluczem do sukcesu, ale nie mamy do czynienia wyłącznie z frywolnym pasjansem. Dawka negatywnej interakcji powoduje, że nieraz musimy rewidować swoje strategie, by bronić się przed niekorzystnymi kartami podrzucanymi przez przeciwników. Spora decyzyjność, ale i drobna losowość – top deck może zrobić robotę, szczególnie w końcówce gry.

Cukierkowość Pór Roku przyciąga wzrok niejednego twardziela i intryguje – Czy w środku też jest słodziutka? Moim zdaniem to raczej solidny zestaw obiadowy, gdzie kucharz nieco popłynął z inwencją twórczą: schabowe wykroił w dinozaury i samoloty a z frytek poukładał rodzinę jeży. Jest bardzo smacznie, ale zastanawiam się, czy kelner zaraz nie doniesie mi browara w szklance z Asteriksem. Szata graficzna jest ładna i spójna (chociaż czcionka, którą opisano zdolności kart mogłaby być większa), jednak w zestawieniu z poziomem mechaniki na usta ciśnie mi się słowo „infantylna”. Może taki odbiór wynika z polskiego tłumaczenia? Zdecydowanie przyjemniej grałoby mi się w Seasons, gdyby była ona troszeczkę mniej baśniowa. Okej, w klimatach fantasy, ale ciut bardziej neutralna, jak chociażby w Lords of Xidit.

Kosteczki są ŚLICZNE! Użyjmy ich do budowania naszych śmiercionośnych kombosów i anihilacji przeciwników, buahahahaha!

Oprócz tego minusika, zgadzam się też z zarzutem Adasia, że trudno jest oszacować czas trwania partii – uzależnienie przesuwania znacznika od draftu kości i karty manipulujące torem czasu mogą wprowadzić trochę zamieszania. Seasons nie jest grą dla początkujących. Wymaga pewnego obycia m.in. z karciankami, jednak bardziej zaawansowanym graczom gwarantuje kompetytywną i satysfakcjonującą rozrywkę. Jak na tytuł, który od 10 lat pojawia się na sklepowych półkach, nie postarzał się ani trochę i jest jak nobelon, czyli, parafrazując Rysia Rynkowskiego, „nigdy nie mam go dosyć”. Polecam całym serduszkiem!

Ocena Teosa – 9/10

Jak w Porach roku Vivaldiego szczypta zachwytu, łyk cierpienia… – opinia Pauliny

Plansza gracza w Seasons – gdyby jeszcze ktoś się zastanawiał, z jakiej gry zrzynali twórcy Zaginionej Wyspy Arnak 😉

Ta urocza i przyjemna gra wprowadza nas w klimat cukierkowej fantastyki. Niekoniecznie to do mnie trafia, niemniej wygląda dość zachęcająco. Rozgrywka w Pory Roku jest wciągająca i ciekawa, jednak osoba, która pierwszy raz do niej siada, może być nieco zniechęcona tuż po pierwszej rozgrywce. Zasady nie są skomplikowane, ale już na początku gry, gdy decydujemy się na wybór konkretnych kart, w dużej mierze wpływamy na nasze dalsze powodzenie. Brak rozeznania w kartach i tzw. „kombosach” nie działa na naszą korzyść. Choć nie ma co ukrywać – przegrałam, to i tak chętnie usiądę do niej kolejny raz i spróbuję w oparciu o ostatnie doświadczenie zagrać nieco lepiej 😊

Ocena Pauliny – 7,5/10

Nie pędź tak, proszę, daj odpocząć… – opinia Adama

Pory Roku to bardzo ciekawa gra karciana. Pod ładnymi, kolorowymi grafikami, przedstawiającymi miły, spokojny, magiczny świat, kryją się bardzo zróżnicowane mechaniki, ogromne możliwości kombinowania oraz duża dawka strategii i taktyki.

Czy dodatki są Seasons potrzeebne? Jeden rabin powie „tak”, a inny powie „to zależy”…

Pierwszy kontakt z grą mnie mocno zniechęcił, to były lata temu, byłem dopiero na początku swojej planszowej drogi i najprawdopodobniej nie do końca zrozumiałem, w jaki sposób grać w tę grę. Tym razem zobaczyłem jej prawdziwy potencjał – potrafi przynieść naprawdę dużo satysfakcji, jednak wymaga od nas dużego zaangażowania oraz dostrzeżenia pewnych zależności pomiędzy kartami oraz odpowiedniego ich wykorzystania.

Nie dajcie się więc zwieść na niepozorny wygląd Seasons – mamy tutaj do czynienia z grą, która jest przeznaczona dla „graczy” – osób, które mają za sobą już trochę tytułów. To oni będą z niej czerpać najwięcej przyjemności. Obawiam się, że nowi gracze mogą się sparzyć na Seasons, zresztą odsyłam Was do filmu z naszej rozgrywki na You Tube – zobaczycie tam, jak to wyglądało na naszym stole 😉

Ocena Adama – 8/10

Film na YouTube

Abrakadabra to czary i magia. Przedstawiamy Pory roku z dwoma rozszerzeniami w wersji audiowizualnej. Oto tradycyjna receptura zasad, rozgrywki i wrażeń Bestii po rozegranej partii. Widzowie piszą:
Ten kanał to złoto. Nauka każdej gry - nigdy nie była tak prosta. Pozdrawiam :>
a my oficjalnie dziękujemy i zachęcamy, by przeżyć to jeszcze raz 🙂

Podsumowanie i ocena Bestii

Pory Roku, choć na pierwszy rzut oka sprawiają wrażenie familijnej, w rzeczywistości są Grą pisaną przez wielkie G. Nie jest to tytuł, do którego siadamy na totalnym luzie, gdzie przy okazji można pogadać i pośmieszkować. Seasons wymaga od nas skupienia i analitycznego myślenia, skądinąd bardzo satysfakcjonującego. Budowa silniczka, odpalanie kombosów, szkodzenie przeciwnikom, draft, wpływanie na czas partii – jeśli jesteście gotowi zrobić planszówkowy krok do przodu zostawiając w tyle mniej skomplikowane Splendor lub Century, gorąco zachęcamy!

Ocena Planszowych Bestii – 8,17/10

Galeria

Nasi bajkowi paparazzi znaleźli jeden prosty trik, by przedostać się na backstage zmagań w lesie Argos! Magowie ich nienawidzą! Kliknij TUTAJ po więcej…