Rysa na szkle. Azul: Witraże Sintry

Metryczka

Informacje BoardGameGeek
Tytuł angielski (rok wydania)Azul: Stained Glass of Sintra (2018)
Złożoność gryUmiarkowanie łatwa [2.02]
Ranking BGG (ocena)352 [7.37]
Liczba graczy2-4

Wydawca w Polsce: Lacerta.pl

Instrukcja

Rysa na szkle – recenzja Pauliny

W tym tygodniu nadeszła pora na moją grę. Zgodnie z obietnicą wybór padł na kolejną odsłonę Azula. Tym razem rozegraliśmy dwie partie Witraży Sintry. Jak sama wskazuje głównym celem rozgrywki jest układanie witraży w oknach pałaców znajdujących się w Sintrze (Polecam sprawdzić w wyszukiwarce google jak te pałace się prezentują! Są to z pewnością perełki architektoniczne.)

Podobnie jak w pierwszym wydaniu gry rozgrywka jest prosta. Rozpoczynamy od pobierania kawałków kolorowego szkła z żetonów dostawców. Następnie za pomocą nich układamy barwne witraże na planszach kwater. Każde okno pałacowe składa się z dwóch witraży dlatego też kwatery są dwustronne. W grze punktują gotowe witraże, premiowane kolory kawałków szkła i sąsiedztwo naszych witraży z ozdobnymi ornamentami w pałacu. Na uwagę zasługuje tor tłuczonego szkła na którym dość szybko możemy zarobić aż -18 punktów. Gra kończy się po 6 rundach i wygrywa ten kto nazbiera najwięcej punktów. Gra posiada również drugi wariant punktacji. Aby lepiej go zrozumieć jak i zapoznać się szczegółowo z zasadami gry odsyłam do instrukcji (u góry wpisu) oraz do naszego filmiku z rozgrywki, gdzie wypróbowaliśmy obie wersje punktacji.

Wizualnie gra robi wrażenie. Kawałki szkła pięknie się mienią, zwłaszcza kiedy popatrzymy na nie pod światło, czyli dokładnie tak jak w przypadku witraży. Niestety kolory i ich odpowiedniki na kwaterach różnią się co początkowo wprowadza w błąd, a później lekko irytuje 😛 Gra posiada ułatwienia dla osób mających problem z rozróżnianiem kolorów. Każdy rodzaj szkła posiada swoje unikalne wzory, jednak moim zdaniem, nie są one szczególnie widoczne i czytelne na pierwszy rzut oka. Cienka tekturowa plansza która w Azulu mozaikowym wzbudzała zastrzeżenia została w tej wersji gry zmieniona na wspólną dla wszystkich graczy planszę punktacji. Każdy z graczy otrzymuje tekturowy pałac oraz kwatery witrażowe, które są dość solidnie wykonane. Znacznik punktacji został zamieniony na plastikowy, dodano również pionki do oznaczania ruchu gracza. Dodatkowym elementem znajdującym się w pudełku, jest wykonana ze śliskiego papieru wieża z witrażami do której wrzuca się zużyte szkło.

Różne sposoby punktacji, wprowadzenie pionka z ruchem gracza, dwustronne kwatery i duże zagrożenie dla zwycięstwa ze strony punktów ujemnych bardzo urozmaicają rozgrywkę. Blokowanie innych zawodników ma w tej wersji gry większy sens i efekt, ale też bardziej wpływa na naszą strategię. Pobieranie kafelka pierwszego gracza wiąże się z większą stratą punktów przez co nie jest tak chętnie zabierany ze środka. Czas trwania gry jest w moim odczuciu jest dłuższy niż poprzednio. Witraże Sintry tak jak Azul to gra na rozgrzewkę, gra z rodziną i ze znajomymi, gra towarzyska do piwa czy kawki. Nie wymaga zbyt długiego tłumaczenia zasad, nie posiada zbyt wielu komponentów, przyciąga uwagę ładnym i kolorowym wykonaniem.

Wydawałoby się że gra ma sporo plusów, że jest ciekawsza od pierwszej wersji, mimo to jednak nie przypadła mi tak bardzo do gustu jak poprzednik. Kafelki do tworzenia mozaiki wydają mi się solidniejsze, ładniejsze w wykonaniu i kolorystyce niż kawałki szkieł. Prosta, można by się pokusić o stwierdzenie banalna rozgrywka Azula przemawia do mnie bardziej niż w moim odczuciu przekombinowane zasady Witraży Sintry. Nawet sposób rozmieszczenia elementów gry w pudełku budzi moje zastrzeżenia – wieża na szkło która jest całkowicie zbędna zajmuje tyle miejsca, że nie można szkiełek przechowywać w worku, tylko trzeba je rozsypać w pudełku, dzieląc na dwie części. Być może to działa jak z filmami, gdzie zazwyczaj pierwsza część jest najlepsza 😉

Moja ocena – 6/10

My tu gadu gadu, a krowa w burokach – opinia Teosa

Oceniając Witraże Sintry trudno nie porównać tej wersji do jej starszego brata, Azula. Trzon mechaniki pozostaje identyczny, czyli zbieramy kwadratowe kafelki i wypełniamy przestrzenie swoich planszetek. W Witrażach okna mają indywidualny, losowy układ, zaś wędrujący nad nimi rzemieślnik z jednej strony ogranicza pole manewru, a z drugiej pozwala przeczekać kolejkę, aby uchronić nas przed ujemnymi punktami. Wciąż mamy jednak do czynienia z grą wyjątkowo prostą, zaledwie minimalnie rozbudowaną. Plusem jest określona długość partii (sześć rund), zamiast uzależnienia zakończenia od wyścigu między graczami.

Chociaż tytuł rozpoczyna się od Azul glazurę zamieniono na szkło. Subiektywnie, kafelki w Witrażach są ładniejsze, aczkolwiek sama gra nie jest wolna od błędów projektantów. Na  potłuczone szyby otrzymujemy zbędny i kiepskiej jakości pojemnik w formie wieży, wypraska nie mieści woreczka ze wszystkimi kafelkami a pokręcony tor punktacji rażąco utrudnia liczenie punktów. Wreszcie, symbole na kafelkach są absolutnie nieczytelne i choć doceniam chęci dostosowania gry do osób mających problemy z rozróżnianiem kolorów, to tutaj ewidentnie nie przemyślano, jak to skutecznie zrealizować.

Ze względu na rozwinięcie mechaniki Witraże przewyższają swoją poprzedniczkę. Dla mnie jednak wciąż byłby to wybór mniejszego zła. Fani serii powinni natomiast żałować, że przy tak podobnej mechanice nie pokuszono się o wariant pozwalający łączyć obie wersje.

Ocena Teosa – 6,5/10

Azul: Witraże Sintry – a miało być tak pięknie… – opinia Adasia

Nie będę ukrywał i napiszę wprost – druga część Azula mocno mnie rozczarowała. Nie trafił do mnie mechanizm obracania kwater oraz rozmieszczania witrażysty. Nie podoba mi się plansza do punktowania, która nie ułatwia dodawania kolejnych punktów dla graczy. Nie podoba mi się koncepcja wieży na kostki, która jest wykonana z cienkiej tektury i nie stanowi estetycznego dodatku do rozgrywki. Nie podoba mi się również wypraska, która nie pozwala na przechowywanie fragmentów szkła w inny sposób, niż wsypywanie ich do wspomnianej wieży i wkładanie jej do pudełka. I na końcu nie podobają mi się kolory szkiełek – dwa z nich są mocno mylące względem planszy. Owszem, nie są to jakieś wielkie zarzuty, mogą one wynikać z mojego nastawienia – spodziewałem się gry co najmniej tak dobrej jak pierwsza część, niestety to się nie udało. 

Żeby nie było tak bardzo negatywnie – rozumiem chęć urozmaicenia podstawowej wersji, momentami trzeba rzeczywiście grać bardziej strategicznie i przemyśleć więcej zmiennych elementów, ale mam wrażenie, że te utrudnienia są mało intuicyjne. Już sama instrukcja do gry sprawiła, że momentami czytałem jeden akapit kilka razy, aby dobrze zrozumieć wprowadzoną mechanikę, a ostatecznie okazało się, że graliśmy nie do końca zgodnie z zasadami.

Do ogrania pozostał nam Letni Pawilon, ale moją opinię o nim poznacie dopiero po rozgrywce na streamie – uczyńmy ten komentarz strefą wolną od spoilerów 😉

Ocena Adama – 5/10

Filmik na kanale YouTube

Zachęcamy do obejrzenia naszego materiału video – zasady, rozgrywka i opinie po grze!

Podsumowanie

Podsumowując – Witraże Sintry to kolejna odsłona Azula. Od swojego poprzednika różni się formą rozgrywki oraz sposobem wykonania. Choć zdaje się mieć wiele plusów, a nawet być ciekawszą od mozaikowej wersji wzbudza jakieś ale i wywołuje u niektórych z nas jeszcze większe zauroczenie pierwszą wersją gry. Być może awersja do niej wynika z porównywania jej do innej witrażowej gry jaką jest Sagrada (o niej na pewno też tu jeszcze przeczytacie) i do której Witraże Sintry nie umywają się.

Ocena Planszowych Bestii – 5,83

Galeria

Więcej zdjęć znajdziesz w naszej Galerii