Palec Boży – I cyk!

Metryczka

Informacje BoardGameGeek
Tytuł angielski (rok wydania)Flick of Faith (2019)
Złożoność gryŁatwa [1.21]
Ranking BGG (ocena)1281 [7.44]
Liczba graczy2-4

Wydawca: FoxGames

Instrukcja pdf (PL)

Teosem jestem, więc nic, co boskie, nie jest mi obce – recenzja Teosa

Parafrazując klasyka – Teosem jestem, więc nic, co boskie, nie jest mi obce. Bo wiecie, Teos (dla czepialskich Theos) to z greckiego Bóg, hehehe. Moje boskie ciało w pełnej okazałości zostawię jednak na inną okazję, bo dzisiaj skupię się na jednej, konkretnej, delikatnie wystającej części, czyli palcu. Palcu Bożym.

Po planszówkach, które gwarantowały Bestiom mniejszy lub większy wysiłek umysłowy przyszedł wreszcie czas na tytuł bardziej śmieszkowy, rozrywkowy, z założenia stawiający na wygłupy. Bo Palec Boży to gra zręcznościowa – wcielając się w mitologicznych bogów wpstrykujemy swoich wyznawców na wyspy Archipelagu Pępka Świata, wznosimy świątynie i debatujemy nad boskimi prawami, według których będzie toczyło się życie na tym łez padole. Po co to wszystko? Ano staramy się potwierdzić swoją nadrzędną rolę nad innymi bogami, czyli zebrać jak najwięcej punktów zwycięstwa.

„To Ty czytaj instrukcję i nam wytłumaczysz”

Pudełko to istny skarbiec komponentów: drewniane znaczniki różnej wielkości, karty boskich praw, plansze bóstw, naklejki oraz mata do gry. Jakość wykonania jest całkiem dobra, choć akurat w moim egzemplarzu przydarzył się lekko koślawy zielony wyznawca. Sercem Palca jest jednak neopropenowa mata prezentująca pełnię krasy Archipelagu, po której pionki suną idealnie niewzruszone niczym pierwsza wyprawa krzyżowa na Jerozolimę. Pierwsze wrażenie może być tylko jedno – za kwotę w okolicach 120 złotych dostajemy naprawdę wypaśny produkt. Quid pro quo, umieszczenie przegrody na matę w pudełku zaowocowało jego zupełnie nietypowym, podłużnym rozmiarem. Palec Boży musimy eksponować więc nie wewnątrz, a „na” kalaksie.

Rozgrywka trwa w zależności od ilości graczy 3 lub 4 rundy nazywane generacjami/pokoleniami. Każdą rozpoczyna głosowanie graczy nad jedną z dwóch kart boskich praw, które wprowadzą dodatkowe zasady na bieżącą rundę bądź do końca gry. Następnie, gracze po kolei wpstrykują na mapę swoich proroków starając się trafić w odpowiednie obszary lub wybić pionki przeciwników. Gdy wszystkie żetony popchnięto już na ziemię lub do otchłani, otrzymujemy punkty za obecność na wyspach oraz posiadanie tam przewagi pionów. Przed kolejną rundą wyznawcy wracają do zasobów graczy (na planszy pozostają jednak świątynie) a żeton rozpoczynającego wędruje w lewo. Po rozegraniu wszystkich rund sumujemy punkty, by wyłonić zwycięzcę.

Graficznie – bajka! … zachwyt kończy się w momencie, kiedy mylisz niebieskie i fioletowe pionki -.-

Palec Boży trafił do mojej kolekcji zupełnie w ciemno. Ot, zbyt często widywałem go przechadzając się między stołami podczas Planszówek w Spodku i dałem ponieść się złudnej społecznej słuszności. Już pierwsze partie brutalnie sprowadziły na ziemię oczekiwania potencjalnego hitu. Kolejne, sprawiły już nie boskie, lecz zwyczajne, ludzkie rozczarowanie. Dlaczego akurat ten tytuł nie przypadł mi do gustu, choć lubię gry zręcznościowe? Podobnie jak przy Zamku Smoków, uważam, że i w Palcu mechanika jest niepotrzebnie przekombinowana. Na Boga, to jest prosta gra z pstrykaniem! Można wprowadzać dodatkowe twisty, ale nie widzę sensu w rozbijaniu ich na zdolności postaci i dodatkowe debatowanie nad kartami praw. W transmisji odniosłem się do porównań, m.in. z Ice Coolem i Katakumbami – myślę, że Palec jest zdecydowanie za krótką grą, żeby tak ją rozwlekać w zasadach. Innym argumentem jest mała ilość dostępnych bogów. Skoro wprowadzają one różnorodność zasad to niech to robią! Dlaczego wybranie Zeusa ma blokować możliwość gry Temidą? Odpowiedź jest oczywiście banalna – dedykowane pionki w kolorach poszczególnych mitologii, co nie jest żadnym usprawiedliwieniem z punktu widzenia mechaniki gry. No i dochodzimy do crème de la crème krytyki, planszówkowej zbrodni, zaklęcia niewybaczalnego – brak balansu między postaciami. Stworzenie asymetrycznych zdolności zawsze będzie obciążone ryzykiem sytuacyjnego overpowerowania, jednak nie ma usprawiedliwienia dla projektowania zasad niegrywalnych lub możliwych do wyłączenia jedną kartą. Przykładowo: w grze na trzy osoby Temida rozstrzygnie remis w licytacji, który jest nieosiągalny; Kraken niszczący globalnie świątynie powoduje, że ich budowa jest nieopłacalna, przez co zdolność Zeusa jest praktycznie wyłączona z gry (podobnie jak przy karcie, która wymaga niedotykania granicy miasta do zaliczania żetonów). Z drugiej strony mamy chociażby zdolności Tyra, Anubisa, czy Dagdy, które będą mocne niezależnie od okoliczności. A jeśli ktoś uważa, że przecież summa summarum Palec sprowadza się do celnego pstrykania, to po co w ogóle zdolności i karty praw? Chętnie podyskutuję.
Ostatnia uwaga – jestem przekonany, że osoba, która zatwierdziła niebieski oraz fioletowy kolor żetonów (a mówimy o grze, w której korzysta się AŻ Z CZTERECH kolorów) trafi do jednego piekielnego kotła z projektantem odpowiadającym za rozmiar planszy surowców Zaginionej Wyspy Arnak i geniuszem mającym na sumieniu umieszczenie symboli na quasitransparentnych kafelkach Witraży Sintry.

Wszystko w pudle mieści się jak należy! Ale czy pudło zmieści się na regał?

Hmm, planowałem szybki nokaut a wyszło trochę rozwlekłej krytyki. No cóż, Palec Boży jest trochę ładny i bardziej nudny. W mojej opinii istnieje wiele lepszych gier, lepszych gier zręcznościowych a nawet wiele lepszych gier stricte pstrykankowych. Palec nie jest planszówą na wskroś zepsutą – serio, niestety znam i grałem w gorsze tytuły. Prawda jest jednak taka, że jedyny powód trzymania go na tej wyższej półce to nietypowy rozmiar pudełka.

Ocena Teosa – 5,5/10

Wypstrykaj sobie zwycięstwo! – opinia Łucza

Palec Boży kupuje mnie zupełnie swoją oprawą graficzną – uwielbiam gry, które mają luźne podejście do tematu, grafiki są bardzo komiksowe, a przyglądając im się widać wiele zabiegów komicznych, które są w nich zawarte (patrz znudzony Zeus na instrukcji). Trzeba również wspomnieć, że jestem zdecydowanym przeciwnikiem gier zręcznościowych – bardzo często wywołują one u mnie irytację i złość, nie potrafię się przy nich dobrze bawić. Mimo to, w Palec Boży grało mi się całkiem przyjemnie – jako jedyna Bestia miałem ochotę na kolejną, 5 rozgrywkę. W moim prywatnym zestawieniu gier zręcznościowych Palec Boży na pewno zasługuje na miejsce w TOP 3 – wyprzedza Wojowników Podziemi, Ice Cool, a na pewno Jungle Speed, ale pozostaje za plecami Gorączki Podziemnej Mocy, która dla mnie jest topowa i na pewno kiedyś pokażę ją na streamie 😉 Mitologia grecka, pstrykanie żetonów, nowe zasady w każdej rundzie – jak dla mnie Palec Boży to dobra gra z dużym potencjałem na dalszy rozwój.

Ocena Łucza – 6,5/10

Co tu dużo pisać – opinia Pauliny

I ujrzałem Bestię wychodzącą z morza (…) podobna była do pantery… (Apokalipsa św. Jana, 13, 1-2)

Palec Boży z początku zdawał się niezbyt skomplikowaną grą zręcznościową. Niestety, gra ma przekombinowane zasady, a już po kilku rozgrywkach staje się nudna. Początkowo bawi, później irytuje. Niewątpliwym plusem tej gry jest osadzenie jej w mitologii oraz opatrzenie pięknymi grafikami w komiksowej stylistyce. W całym pudełku na uwagę zasługuje tylko mata do gry, która i tak mogłaby być lepiej wykonana. Rzadko zdarzają mi się gry, które kompletnie nie przypadają mi do gustu i niestety należy do nich Palec Bozy.

Ocena Pauliny – 4/10

Film na kanale YouTube

Zachęcamy do obejrzenia naszego materiału video – zasady, rozgrywka i opinie po grze!

Podsumowanie i ocena

Nierzadko wśród ortodoksyjnych planszówkowiczów spotykam się z dogmatem, że gry zręcznościowe nie powinny być zaliczane do kanonu „prawdziwych” planszówek. Ja jednak wierzę, że w pojęciu gier znajdzie się miejsce zarówno dla tych, które wymagają wysiłku umysłowego, jak i tych, gdzie główną rolę odgrywa refleks, spostrzegawczość, czy sprawność manualna. Zręcznościówki też jednak mogą być lepsze lub gorsze…

Muka.

Cztery partie, 100 minut – tyle w gronie trzech Bestii zajęło nam przedstawienie na wizji wszystkich kart i bogów, które oferuje Palec Boży. Czy chcieliśmy grać dalej? 2:1 na nie. Czy dałoby się krócej? Z całą pewnością (ale za wszelką cenę chcę unikać streamów z więcej niż jednym tytułem, nawet jeśli chodzi o fillery, czy imprezówki – Teos). Wiecie, są inne gry, które da się w całości poznać jeszcze szybciej a mimo tego ludzie nawalają w nie godzinami. Palec Boży to tylko takie duże, ładne, kolorowe pudełko. Uczciwa ilość fajnych komponentów, które widzisz po otwarciu i już trudniej Ci przyznać się do błędu, że jednak coś nie żre. No niestety mechanicznie nie żre. Z całym szacunkiem, bo to produkt rodzimy, polski, ale zasada równego traktowania być musi. Palec Boży nadaje się dla nieplanszówkowiczów – szukacie szybkiego obowiązkowego prezentu dla chrześniaka do stówki? Voila! Bardziej wyszukanych okazji jednak nim nie opędzicie.

Ocena Planszowych Bestii – 5,66

Galeria

O Bogowie! Czyżby w galerii znowu maczał palce Carles?