„Nie porzucaj nigdy marzeń, bo marzenia to witraże…”

Metryczka

Informacje BoardGameGeek
Tytuł angielski (rok wydania)Sagrada (2017)
Złożoność gryUmiarkowanie łatwa [1.92]
Ranking BGG (ocena)169 [7.51]
Liczba graczy1-4

Wydawca w Polsce: FoxGames

Instrukcja Sagrada

„Nie porzucaj nigdy marzeń, bo marzenia to witraże…” – opinia Pauliny

W tym tygodniu postanowiłam sięgnąć po kolejną z moich ulubionych gier – Sagradę. Jej tytuł nawiązuje do Sagrady Familia –  słynnej bazyliki znajdującego się Barcelonie. Zaprojektował go wybitny artysta Antoni Gaudi, który nie dożył zakończenia budowy, z resztą do dziś budynek nie został ukończony. Mimo to uchodzi za arcydzieło architektury nie tylko secesyjnej.

Celem gry jest wcielenie się w postać artysty i układanie witraży w Sagradzie. Do tego celu służą nam niewielkie kolorowe kostki. Witraż trzeba układać tak, aby uzyskać jak najwięcej punktów i tym samym wygrać grę.

Rozgrywkę rozpoczynamy od wylosowania (w trybie trzech graczy) 7 kostek, następnie zgodnie z kierunkiem ruchu wskazówek zegara każdy z graczy pobiera jedną kostkę, a następnie w odwrotnej kolejności pobierają drugą. Ostatnia kostka trafia na tor rund, która na koniec gry staje się torem punktacji. Z pobranych kostek, mając na uwadze wyszczególnione na witrażu wytyczne, układamy wzór. Należy pamiętać, że nie mogą być obok siebie kostki o tym samym kolorze lub wartości. Natomiast samo tworzenie witrażu musimy rozpocząć od narożnika lub brzegu planszy. W trakcie rozgrywki możemy również korzystać z ułatwiających zadanie narzędzi, jednak musimy je opłacić znacznikami uznania (szkiełkami). Ilość znaczników jest zależna od poziomu trudności witrażu. Punkty w grze zdobywamy poprzez realizację celów indywidualnych, wspólnych, zapełniając wszystkie pola na witrażu oraz gromadząc szkiełka.

Sagrada, jak i wiele prezentowanych już przeze mnie gier opiera się na losowości. Możemy ją delikatnie sterować dając do woreczka mniej lub więcej kostek. Bardzo lubię tego typu gry, dają mi sporo rozrywki i dobrej zabawy. Nie możemy zaplanować całej strategii na wygraną, gdyż nie wiemy jaka kostka się nam trafi i czy narzędzia akurat nam pomogą. Gra pozwala na blokowanie innych graczy, co na streamie prezentował Teos, jednak można grać również ograniczając się do zaglądania tylko na swoją planszetkę. Sagrada jest prostą grą, idealną dla początkujących. Zasady nie są skomplikowane i szybko się je tłumaczy. Myślę, że Sagrada może też sprawić przyjemność graczom zaawansowanych jako rozgrzewka, miła odmiana lub po prostu ciesząc oko, bo nie ma co ukrywać gra jest naprawdę piękna.

Klimat gry i jej oprawa graficzna to główne powody dla których Sagrada to moje must have. Uwielbiam secesję, a obok witraży też nie przechodzę obojętnie. Na szczególną uwagę zasługują plansze witraży, które zostały starannie wykonane i zostały tak wymyślone aby dało się w nie wsunąć kartę z wzorem witrażu. Dodatkowo wycięcie w planaszach specjalnych miejsc na kostki sprawia, że trzymają się one na swoich miejscach. Poza tym w pudełku znajdziemy karty i kostki z woreczkiem. Wszystko zostało ozdobione grafikami nawiązującymi do witraży.

W skrócie: Sagrada to przyjemna, rodzinna gra. Idealna na niedzielne popołudnie, na prezent, czy na rozpoczęcie przygody z planszówkami. Polecam ją wszystkim, a zwłaszcza osobom lubiącym sztukę.

Ocena Pauliny – 9,5/10

Sagrada? Nie, dziękuję. – opinia Teosa

Wyobraźcie sobie sytuację, gdy na luźnej imprezce ktoś rozkłada na stole grę X, zaprasza chętnych i w odpowiedzi od jednego z zadeklarowanych turbofanów planszówek słyszy: „Dzięki, grajcie. Bardzo nie lubię tej gry”… Nie lubi. Gracz. Gry nie lubi. Piekło zamarza, niemowlęta zaczynają płakać, zasłona przybytku rozrywa się na dwoje… Gracz odmówił gry, bo nie lubi… Bluźnierstwo. Straszne to, ale prawdziwe. Wiem, co mówię, bo byłem świadkiem takiej sytuacji dwa tygodnie temu. A dokładnie to ja byłem osobą, która odmówiła, zaś proponowaną grą X była właśnie Sagrada…

Grałem w nią wielokrotnie i nie kupiła mnie. Prosta furtka do pokazania świata planszówek osobom niewtajemniczonym. Średnio skomplikowane zasady, ale z balansem kiepsko. Największy zawód to karty wzorów witraży, które nie kwapią się do premiowania trudniejszych układów (aczkolwiek częściowo rekompensują to cele indywidualne z dodatku Jeszcze więcej szkła). Narzędzia są lepsze lub gorsze, choć bywają i takie, które nie zostaną użyte w ogóle w trakcie gry. Ilość zmiennych pod postacią celów, narzędzi i plansz tylko pozornie zwiększa regrywalność, bo w praktyce i tak musimy trzymać się podstawowych zasad niesąsiadowania kostek tego samego koloru lub wartości – w pierwszej kolejności nie chcemy się przyblokować; w drugiej przywiązujemy wagę do określonych różnorodności w zależności od warunków punktowania; w trzeciej może uda się przeszkodzić przeciwnikowi. Mimo prostoty, Sagrada nie jest grą „do piwa”, bo wymaga solidnego skupienia, co, zwłaszcza przy większej ilości graczy, może mocno paraliżować partię.

Na plus bardzo dobre wykonanie komponentów, chociaż kosteczki lubią się przewracać przy ich sporadycznym przesuwaniu. No i można Sagradę złapać w promocjach poniżej stówki, więc spore kolorowe (lub pstrokate – niewłaściwe skreślić) pudło nada się na prezent. Jeśli jednak o mnie chodzi to cieszę się, że to pudło nie zajmuje mi miejsca w szafie.

Ocena Teosa – 6,5/10 (bo lepsza od Azula)

Tyle kości w całym mieście, nie widziałeś tego jeszcze… Popatrz! – opinia Adasia

Sagrada, jak wspominałem podczas streamu, była jedną z pierwszych gier kupionych z myślą o zarażaniu Pauliny planszówkami (chyba wyszło, co? 😃 ). Wiedziałem, że jest wielką estetką i podczas gry zwraca dużą uwagę na warstwę wizualną. Myślę, że Sagrada spełniła jej oczekiwania, ale warto zaznaczyć, że pisanie o Sagradzie wyłącznie w kontekście jej warstwy wizualnej jest mocno krzywdzące. Mamy przed sobą ciekawie przemyślaną grę, w której skupiamy uwagę głównie na dwóch czynnikach – kolorze i wartości kości, które pomagają nam stworzyć wybrany przez nas witraż. Z pomocą przychodzą narzędzia, które pozwalają naprawiać nasze błędy, jednak nie możemy oprzeć się wyłącznie na nich – musimy myśleć kilka kostek do przodu, aby samemu się nie zablokować.

Sagrada jest też ciekawym przykładem na to, że w różnym gronie, będzie ona różnie działała. Gramy ze starymi wyjadaczami – każdy z nich będzie się starał możliwie najlepiej wyblokować rywala, samemu uzyskując profit. Przy stole znajdą się osoby nieograne – każdy z nich będzie skupiał się na swoim poletku, a negatywnej interakcji będzie jak na lekarstwo. Chcemy zagrać z babcią – odłóżmy do pudełka cele prywatne, narzędzia i cele wspólne, porzucajmy kolorowymi kostkami i posłuchajmy opowieści „A za moich czasów…”

Ocena Adasia -8/10

Film na YouTube

A tutaj stream do którego nawiązujemy w recenzji!

Podsumowanie i ocena

Pewnie już zauważyliście (tutaj, bądź na streamie), że nie lubię podsumowań i nigdy nie umiem ich z sensem napisać czy powiedzieć. Dlatego jak zawszę będzie krótko 😉 Sagradę, jak widać, albo się kocha albo nienawidzi. Albo docenia się jej oprawę graficzną, albo narzeka się, że jest zbyt pstrokata, itd. No trudno, nie da się wszystkim dogodzić! Co do jednego jesteśmy zgodni – gra jest idealna dla początkujących graczy. Jeśli stawiasz pierwsze kroki w świecie planszówek i szukasz czegoś w co możesz zagrać z rodziną to Sagrada będzie dobrym wyborem!

Ocena Planszowych Bestii – 8/10

Galeria

Jeśli nie lubicie czytać, a wolicie oglądać – tutaj znajdziecie zdjęcia 🙂