Jak ułożyć zwycięstwo, czyli Azul

Metryczka

Informacje BoardGameGeek
Tytuł angielski (rok wydania)Azul (2017)
Złożoność gryUmiarkowanie łatwa [1.77]
Ranking BGG (ocena)63 [7.79]
Liczba graczy2-4

Wydawca w Polsce: Lacerta.pl

Instrukcja Azul

Jak ułożyć zwycięstwo, czyli Azul – recenzja Pauliny

Na nasze kolejne, cotygodniowe spotkanie wybrałam grę, która bardzo przypadła mi do gustu – Azul. Tytuł gry odwołuje się do azulejos, czyli biało-niebieskich płytek ceramicznych, sprowadzonych do Europy przez Maurów. Swoją popularność w Portugalii zdobyły po wizycie króla Manuela I w południowej Hiszpanii. Zauroczony nimi król postanowił przyozdobić swój pałac w Portugalii właśnie takimi płytkami. W grze wcielasz się w postać artysty, którego zadaniem jest ułożenie pięknej mozaiki w pałacu.

Gra ma prosty przebieg. Każda tura składa się z 3 faz. Początkowo zdobywamy kafelki z warsztatów dostawców i od razu układamy w swoim magazynie po lewej stronie planszy. W kolejnej fazie – w określony w instrukcji sposób kafelki przenoszone są na właściwą mozaikę. W grze zdobywamy punkty układając sąsiadujące ze sobą kafelki, tworząc poziome i pionowe ich rzędy oraz układając wszystkie kafelki z danego rodzaju. W ostatniej fazie podliczamy od razu zdobyte w tej turze punkty, które oznaczamy czarnym znacznikiem na torze punktacji znajdującym się górnej części planszetki. Aby rozpocząć kolejną turę należy uzupełnić kafelki na warsztatach dostawców, a układanie rozpoczyna osoba ze znacznikiem pierwszego gracza. Gra kończy się w momencie gdy któryś z graczy ułoży poziomy rząd, a wygrywa osoba z największą liczą punktów. Rozgrywka trwa ok 40 minut. Każdy wariant ilości graczy jest interesujący. Podczas streamu pierwszy raz grałam w pełnym, czteroosobowym składzie i jestem zdania, że ta konfiguracja jest najbardziej interesująca. Szczegółowe zasady znajdziecie pod linkiem u góry artykułu oraz na naszym twitchu i youtubie.

Dlaczego Azul tak bardzo  skradł moje serce? Przede wszystkim ze względu na klimat i estetykę gry. Bardzo interesują mnie planszówki, które nawiązują do sztuk plastycznych. Drobne kolorowe kafelki będące głównym elementem gry są pięknie wykonane, wydają się być wręcz niezniszczalne. Prócz kafelek znajdziemy drewniane znaczniki, znacznik pierwszego gracza oraz tekturowe żetony warsztatów i planszetki.

W drugiej kolejności gra podoba mi się ze względu na prostotę rozgrywki. Nie zawsze chce mi się grać w większe tytuły, gdzie co najmniej godzinę trzeba poświęcić na tłumaczenie zasad. W tej grze tłumaczenie zasad zajmuje około 10/15 minut. Instrukcja napisana jest w czytelny i przejrzysty sposób. Gra polega na układaniu kafelek w wyznaczonych miejscach. Niewiele jest tu negatywnej interakcji – wiadomo można blokować innych graczy, jednak aby samemu zdobywać punkty trzeba skupić się na swojej mozaice. Dlatego tez na dłuższą metę blokowanie innych się nie opłaca. Bez względu na wiek, każdy gracz po jednej rozgrywce doskonale rozumie zasady i chce zagrać raz jeszcze by wprowadzić swoja taktykę. Kiedy podstawowa wersja nam się znudzi zawsze możemy nieco ją urozmaicić i podnieść poziom trudności korzystając ze schematu mozaiki na odwrocie planszetki. Zasady są tu takie same, jednak nie mamy wyznaczonego wzoru do ułożenia. Mozaikę możemy budować dowolnie pamiętając tylko że kolor nie może powtórzyć się zarówno w rządzie jak i w kolumnie. W tej wersji gry można się bardziej skupić na tworzeniu punktowych combosów z kafelek.

Azul to idealna gra na spotkanie z rodziną czy przyjaciółmi. Na posiedzenie z piwkiem i chipsami albo na popołudnie z kawą i ciastkiem. Myślę że jest to też idealna gra dla par, które chciałby zagrać w coś lekkiego i przyjemnego. Jest to też świetna pozycja dla rodziców, którzy chcą wprowadzać dziecko w świat gier planszowych. Azul nada się również idealnie na prezent. Może być idealną zachętą do grania dla osób, które planszówki dotychczas kojarzyły z czymś trudnym.

Czas przejść do minusów gry bo i takie udało mi się wyłapać. Minusem jest znacznik punktacji, który nagminnie przemieszcza się po planszy, dlatego muszę się orientować mniej więcej jaki mam wynik na wypadek aż znów zmieni swoje miejsce. Mam świadomość że powstał dodatek który porządkuje planszetkę i eliminuje ten problem jednak to kolejny wydatek a gra sama w sobie tania nie jest. Druga uwaga nie jest w sumie minusem a raczej sugestią/pomysłem aby powstała wersja turystyczna gry. Kafelki w woreczku z łatwością można schować do torby, żetony warsztatu nie są aż tak potrzebne, ale bez planszetek nie zagramy. Uważam, że świetnym rozwiązaniem byłyby chociaż matki (takie jak np.: maty do gry Zamek Smoków), które można zwinąć w rulonik i upchnąć w wolne miejsce w torbie czy plecaku.

Ocena Pauliny 9/10

Azul – koszmar glazurnika-amatora – opinia Teosa

Gdy planszówka nachalnie wychodzi z lodówki, tym bardziej wstrzymuję się z zagraniem do czasu opadnięcia fali hype’u i tym więcej od niej wymagam. Z drugiej strony nie mam oporów przed dawaniem grom drugiej szansy. Azul jest jednak tym przykładem, gdzie od pierwszej partii między nami nie zaiskrzyło i kolejne podejścia nie poprawiają tej relacji.

Urocza? Ładna? Oprawa wizualna 90% gier stoi na ponadprzeciętnym poziomie, więc nie jest to żaden kluczowy argument. Co więcej, nawet przy tak wysokiej jakości wykonania komponentów stosunek ceny do zawartości pudełka jest zdecydowanie zawyżony  – SCD podstawki to prawie 200 złotych! Stanowczo za dużo za 100 żywicznych kafli i woreczek.

Wyjątkowo proste zasady kwalifikują Azula do grania z rodziną, czy jako wprowadzenie do świata planszówek. Nie ma tu jednak żadnego innowacyjnego, fajnego twistu. Nie ma pazura. Ot, radosny pasjans napędzany losowym pojawianiem się kafelków, gdzie przez sporą ilość dostępnych opcji ruchu trudno jest mówić o jakiejkolwiek kontroli stołu. Negatywna interakcja występuje sporadycznie i w partiach na 3 i 4 graczy obciążona jest zwyczajnym king makingiem.

Nie krytykuję Azula dlatego, że jest grą prostą. Od razu w głowie świtają mi dziesiątki innych tytułów, które mimo podobnego poziomu zaawansowania totalnie mnie kupiły – Splendor, Nova Luna, Taluva… Tam czuję jakiś klimat, feeling, głębię, coś mi się napędza – w Azulu niestety nie czerpię żadnej radości z gry. Gdybym mógł zaproponować rozrywkę na pół godziny wolałbym zagrać w Małego Księcia, Star Realms, Jaipura, czy obejrzeć Familiadę.

Ocena: 5,5 (byłoby 6, gdyby nie cena z kosmosu)

Azul – gra, która niszczy przyjaźnie – opinia Adama

Paulina znana z zamiłowania do ładnych gier postanowiła wybrać na wtorkowe spotkanie Azula. Gra jest w naszej kolekcji od ponad roku, w tym czasie rozegraliśmy wiele partii, głównie w dwuosobowym gronie i często mając godzinkę wolnego czasu sięgaliśmy właśnie po ten tytuł. Gra wymaga główkowania, kafelki pojawiają się losowo, więc swoją taktykę trzeba dostosowywać do sytuacji na stole. Częściowo rozumiem podejście Teosa do gry – Azul nie będzie głównym daniem na spotkaniu z planszówkami, ale służy do wielu innych celów. Możemy go wykorzystać jako wprowadzenie, zagrać z młodszymi kuzynami czy przedstawić na spotkaniach Stowarzyszenia Aktywnych Seniorów w Katowicach (serdecznie pozdrawiam!). Cena może stanowić pewien problem, ale w dzisiejszych czasach często zdarzają się bardzo korzystne promocje, a rynek gier z drugiej ręki nigdy nie miał się tak dobrze – dla chcącego nic trudnego!

Ocena Adaś : 7/10

Film na kanale YouTube

Zachęcamy do obejrzenia naszego materiału video – zasady, rozgrywka i opinie po grze!

Podsumowanie i ocena

Azul to lekka i przyjemna gra o prostych zasadach. Idealna na spotkania ze znajomymi, rodziną czy na wakacje. Piękna i kolorowa skradnie serce każdego estety, a jej prostota z pewnością zachęci do gry nawet najbardziej upartych świeżaków. Gra może nie spodobać się bardziej wytrawnym graczom, jednak zawsze można ją potraktować jako rozgrzewkę przed większym tytułem lub odmóżdżacz. Gra nie należy do tanich, jednak w Internecie jest sporo promocji więc można znaleźć ją w przyzwoitej cenie.

Ocena Planszowych Bestii – 7,16

Galeria

Więcej zdjęć znajdziesz w naszej Galerii

P.S. Znajdziecie tam naszą małą Bestyjkę – Carlesa The Cat 😉