Gryfny Szpil 13.11.2021 – relacja

Wchodzimy! Jeden, drugi, trzeci… W szoli robi się coraz ciaśniej. Po chwili masywne kraty zasuwają się z głośnym łoskotem, a w uszach brzęczą dzwony zaciągane przez sygnalistę. Winda rusza w dół… „To jedyne miejsce na świecie, gdzie czuję jednocześnie lęk wysokości i klaustrofobię” – półżartem stwierdza dziewczyna z zaprzyjaźnionego wydawnictwa. Ciemność, szarpnięcia szoli i obijanie się kaset rollupów o nasze nogi ustają po niecałych dwóch minutach. Naszym oczom ukazuje się długi podziemny korytarz, w którym masywne wagoniki, niegdyś przewożące wydobyty węgiel, stoją na bocznych torach efektownie oświetlone ledami. Witamy 320 metrów pod poziomem gruntu, gdzie na tłum wygłodniałych planszówkowiczów czekają stoły bogato zastawione grami!

Ślunskie pierony ze Bytomia. Tukej w Zabrzu. Mielimy fest cufa, co nos żodyn niy pytoł za kerym klubem z fusbalu idymy…

Gryfny Szpil to jedyna znana nam impreza planszówkowa, która ma miejsce pod ziemią – sceną jest kopalnia Guido w Zabrzu, gdzie poziom -320 został zaadaptowany dla celów rozrywkowo-kulturalnych. Stoły do grania rozłożone są w bezpośrednim sąsiedztwie monumentalnych pomp, kompresorów i innych maszyn górniczych, co tworzy niesamowity klimat. Uczestnicy mogą skorzystać z ponad stu tytułów w „wypożyczalni”, ale zwykle chętniej podchodzą do stolików zarezerwowanych przez wydawnictwa, by poznać i ograć najnowsze hity.

Tym razem lista wystawców była nieco dłuższa niż na poprzednich edycjach Gryfnego Szpilu. My, Bestie, prezentowaliśmy świeżynki od FoxGames, m.in. Santa Monicę, Nowy Wspaniały Świat, Miasto w chmurach, czy Kingdomino Duel. W zapraszaniu uczestników do swoich gier, naszymi „konkurentami” byli: Portal, Nasza Księgarnia, Lacerta, Egmont, Lucky Duck Games, Albi, Phalanx, Iuvi oraz Lucrum Games.

Santa Monica – kopalniane przeciągi doskonale zastępują orzeźwiający powiew kalifornijskiej bryzy 🙂

Wśród uczestników zauważyliśmy sporo twarzy spotykanych na innych śląskich eventach z grami, ale i wiele osób po raz pierwszy wybrało się na Szpil. Impreza planszówkowa w TAKIM miejscu to przecież również doskonała okazja na przeżycie atrakcji w postaci zjazdu (a potem wjazdu) kilkuset metrów kopalnianą windą i zwiedzenia podziemnych korytarzy. Ponadto, by podreperować swoje siły między kolejnymi partiami można udać się do baru, gdzie menu otwiera lokalne piwo „Guido” 😉

Na powierzchnię wyjechaliśmy w środku nocy – z gardłami bolącymi od kilkugodzinnego prezentowania gier, głowami buzującymi od dziesiątek rozegranych partii oraz sercami rozgrzanymi przez niezliczoną ilość uśmiechów i piątek przybitych ze znajomymi. Gryfny Szpil to pracowita, ale i cholernie satysfakcjonująca szychta.

Galeria wszystkich zdjęć z imprezy do obejrzenia TUTAJ.

Trudno sobie wyobrazić, by ktoś nie chciał wrócić do TAKIEGO miejsca!