Dune – Melanż MUSI płynąć!

Metryczka

Informacje BoardGameGeek
Tytuł angielski (rok wydania)Dune (2019)
Złożoność gryMedium Heavy [3.95]
Ranking BGG (ocena)226 [8.09]
Player Count (Recommended)2-6 (5-6)

Czas gry: ok. 120 minut – zależne od liczby oraz zaawansowania graczy 😉

Wydawca: Gale Force Nine

Instrukcja pdf (PL) – niestety, instrukcja nie jest idealnie przetłumaczona, ale daje pogląd na grę 😉

„To na Melanżu, to było na Melanżu…” – recenzja Łucza

W zbiornikach Tleilaxu aż roi się od znajomych twarzy…

Dune jest drugą grą w tym roku, która opiera się na twórczości Franka Herberta. Ta jest zdecydowanie starsza, ponieważ powstała w 1979 roku, a w 2019 została wydana ponownie, bez większych zmian w mechanice gry. Muszę przyznać, że dzięki odświeżonej wersji filmowej, która w tym roku zagościła w kinach, zacząłem się interesować światem przedstawionym przez pisarza. W swoich książkach Herbert porusza wiele wątków – fałszywego Mesjasza, niszczenia środowiska przez ludzi, kultu jednostki, ryzyka zniszczenia świata przez maszyny i wiele, wiele innych. Serdecznie polecam Wam sięgnąć po jego książki – nie zawiedziecie się!

W grze Dune skupiamy się na jednym z wątków, czyli nieustannych wojnach pomiędzy rodami o planetę Diuna – jedyne miejsce we Wszechświecie, na którym można znaleźć Melanż. Substancja ta, zwana również Przyprawą, pozwala na podróże kosmiczne oraz zsyła na zażywające je osoby różne wizje, które mogą się kojarzyć z widzeniem przyszłości (w swój pokręcony sposób). Melanż stanowi najcenniejszy zasób w przedstawionym przez Herberta świecie, dlatego kto kontroluje Diunę, ten kontroluje przepływ przyprawy, a więc kontroluje wszechświat.

W podstawowej wersji gry znajdziemy 6 frakcji – Atrydów, Harkonnenów, Fremenów, Imperatora, Bene Gesserit oraz Gildię Kosmiczną. Każda z nich ma inne specjalne zdolności, a nawet inne warunki zwycięstwa gry, dlatego grając różnymi frakcjami będziemy przyjmowali różne strategie. Dune jest grą typu Area Control, w której poza mechanikami w grze, niezwykle istotne są również interakcje graczy pomiędzy sobą. Instrukcja otwarcie pozwala, a nawet zachęca do handlu informacjami, planami oraz wspierania innych graczy przez opłacanie im transportu jednostek lub wykupowania dla nich kart podstępu. Co ważne, słowa rzucone ponad stołem MUSZĄ być dotrzymane – jedynie brak możliwości mechanicznej wykonania umówionego ruchu zwalnia gracza z obowiązku spełnienia obietnicy. To bardzo ciekawa mechanika, która wymaga na graczach odpowiedniego doboru słów, podczas handlu informacjami 😉

W pudełku znajdziemy masę komponentów – od żetonów, przez karty po koła bitew!

Jeśli chodzi o samą rozgrywkę, jest ona ograniczona do 10 rund, a każda z nich składa się z 9 tur, które kolejno będą po sobie następowały oraz wymagały od graczy podejmowania konkretnych działań w konkretnych momentach. Jest to bardzo dobrze zilustrowane na planszy gry dzięki specjalnym torom oraz znacznikom – każdy gracz doskonale wie, w którym miejscu gry jesteśmy w danym momencie. Oczywiście gra może skończyć się wcześniej – gdy jeden z graczy będzie kontrolował 3 z 5 warowni umieszczonych na mapie lub będąc w sojuszu z innym graczem będą zajmowali łącznie 4 z 5 warowni.

Aby doprowadzić do przejęcia warowni będziemy musieli zdobywać karty podstępu, zbierać Melanż z planety, za który te karty kupimy oraz opłacać Gildię Kosmiczną (Melanżem, a czym innym?), która przetransportuje nasze jednostki na Arrakis. To, gdzie pojawi się Melanż, determinuje specjalna talia kart, ale trzeba uważać – znajdują się tam również karty Szej Huluda (czyli GIGANTYCZNEGO CZERWIA), który pożera wszystko z pola, na którym się pojawi. Czerw pożera więc jednostki oraz Melanż, chyba że grasz Fremenami, wtedy Twoje jednostki dosiadają tego Boga Pustyni i przemierzają Diunę na jego grzbiecie. Ostatnie zdanie to idealny przykład występowania w grze wyjątków od zasad zależnych od prowadzonej frakcji – jest to również element, który może być niejasny podczas poznawania zasad, ale nie martwcie się, z naszą pomocą oraz naszego filmu, który znajdziecie poniżej, będziecie niczym Muad’Dib, który wie wszystko o wszystkim (przynajmniej tak mu się wydaje…).

A znacie ten kawał o Harkonnenie, Atrydzie oraz Fremenie, którzy lecieli raz Ornitopterem? Nie? Bardzo śmieszny jest, może kiedyś Wam opowiem…

Jak wspomniałem na początku, gra Dune będzie się mocno różniła w zależności od tego, w jakim składzie przyjdzie nam w nią grać. Im bardziej zapoznani z grą gracze, tym bardziej będzie zyskiwała na strategii, taktyce oraz złożoności. Jeśli do jednego stołu zaprosimy wyjadaczy oraz nowych graczy, to może mocno zniechęcić do gry tę drugą grupę. Dlatego też Dune jest grą, na którą najlepiej się umawiać z osobami, które są na podobnym poziomie oraz mają ochotę na długą, przepełnioną przestojami oraz intrygami zawieranymi ponad planszą. Występuje tu również cała masa negatywnych interakcji – możemy komuś sprzątnąć sprzed nosa kartę podstępu podczas licytacji, możemy uwikłać się z nim w konflikt, wiedząc, że jego najsilniejszy dowódca to zdrajca na naszych usługach, możemy w końcu opłacić transport wojsk innemu graczowi, który jest uwikłany w konflikt z naszym rywalem, dzięki czemu wzmocnimy jego siły. Zdecydowanie nie polecam tej gry osobą, które robią się czerwone, jak tylko pokrzyżujemy ich misternie tkany plan (a znam takich kilka… 😉 )

Podsumowując – Dune to gra typowo dla graczy. Nie będzie to tytuł, od którego należy rozpoczynać przygodę z grami, a przez swoją asymetrię, przestoje pomiędzy ruchami oraz konieczność gry „nad planszą” nie przypadnie do gustu każdemu. Jeśli jednak szukacie tytułu, do którego możecie wracać raz na jakiś czas ze swoją ekipą, macie ochotę na sporą dawkę taktyki, strategii oraz intryg – serdecznie polecam. Mam wrażenie, że Dune jest jak wino – im starsza, tym lepsza 😉

Ocena Łucza – 8/10

Relaks w kadziach tleilaxu – opinia Teosa

Grzyb atomowy i ząbkujący Czerw w tle – czy można prosić o cokolwiek więcej?

Podtytuł Diuny mówi o „podbojach, dyplomacji i zdradzie” i jest to opis kompletnie trafny. Siadając do tej dużej strategii trzeba jednak mieć świadomość, że to, co dzieje się na planszy to tylko mały ułamek zabawy. Prawdziwe mięcho to gra nad stołem: zdobywanie informacji, zawiązywanie sojuszy, przekupstwa, oferowanie i egzekwowanie przysług, czyli wszystko to, czego nie lubię w planszówkach…

Ilość zasad jest przeogromna, choć ich trzon został całkiem zgrabnie przedstawiony zarówno w instrukcji, jak i zastosowanej ikonografii. Mimo tego, kolejne reguły specjalne poszczególnych frakcji przyprawiają o ból głowy, a przekopywanie faq w poszukiwaniu odpowiedzi na nasuwające się dylematy to widocznie chleb powszedni dla potencjalnych władców Arrakis. Wariant podstawowy, gdzie nie wykorzystujemy wszystkich zdolności stronnictw, solidnie obcina także ekonomię – na planszy pojawiają się znikome ilości melanżu, przez co każde działanie w grze jest kosmicznie kosztowne. Dodajmy do tego, że karty, które udaje nam się kupić, mogą być zupełnie bezwartościowe (nie przesłyszeliście się, część kart po prostu nie ma ŻADNEJ zdolności i z założenia są blotkami), a inne praktycznie w pojedynkę zmieniają losy bitwy, czy wprowadzają spore zmiany w rozkładzie sił na mapie. No cóż, urokiem Diuny jest jej asymetryczność, ale rola czynników losowych potrafi mocno dać się we znaki. Nie jest trudno ponieść sromotną porażkę, po której nasza dalsza rola w grze ograniczy się wyłącznie do relaksu w kadziach tleilaxu. Na szczęście światełkiem w tunelu dla moich zastrzeżeń jest planowana na końcówkę 2021 roku reimplementacja gry pod tytułem Diuna: Planeta intryg i konfliktów, która zmienia ekonomię na bardziej player-friendly. Partię w wariancie podstawowym przy udziale czterech graczy oceniam negatywnie. Gra nastawiona na tak mocną interakcję, z pewnością zyska jednak rumieńców w pełniejszym składzie osobowym, gdy na planszy zrobi się ciaśniej.

Instrukcja „Szybki start” dołączona do gry stanowi idealną lekturę przed partią – przy pomocy wielu grafik odświeża nam instrukcję w kilka chwil!

Oprawa wizualna nawiązuje do książki Franka Herberta i jest fenomenalna. Chociaż niedawna premiera filmowa zrobiła na mnie olbrzymie, pozytywne wrażenie, to uważam, że szata graficzna tytułu GF9 dużo lepiej prezentuje się w grze planszowej niż na przykład ta z Diuny: Imperium.

Słowem podsumowania – Diuna to ciężka gra dla zaawansowanych graczy. Niestety, ma pewne mankamenty mechaniczne a jedna sytuacja może łatwo zburzyć balans i przesądzić o losach całej partii. Jeśli zastanawiacie się nad zakupem, ja radzę zaczekać na jej nową wersję. W międzyczasie zagrajcie w Rising Sun, Inis lub Grę o Tron.

Ocena Teosa – 6,5/10

Faktyczny zachwyt czy odurzenie przyprawą? – opinia Pauliny

Ten uczuć, kiedy jesteś Wielkim Fremeńskim wojownikiem, a Twoją broń stanowi naparstek z zatrutą igłą…

To kolejne spotkanie z grą, której fabuła dotyczy świata przedstawionego w serii Diuna. Przyznam, że dalej nie nadrobiłam książkowych zaległości, ale moja wiedza na temat tego uniwersum nieco poszerzyła się po obejrzeniu filmów (produkcja z 1984 roku i nowy film, który niedawno pojawił się w kinach). Gra o wiele bardziej przypadła mi do gustu niż Diuna Imperium. W moim mniemaniu była dynamiczniejsza, ciekawsza i ładniejsza. Rozgrywka jest nieprzewidywalna jak burza, która miesza na planszy gry. Graficznie gra prezentuje się pięknie i ma w sobie to coś, co wywołuje skojarzenia Małym Księciem. Choć strategia nie jest moją mocną stroną bawiłam się bardzo dobrze. Zastanawiam się tylko, czy pozytywny odbiór tej planszówki wynika ze zaznajomienia się ze światem Diuny i zrozumienia „o co tutaj chodzi”, czy też faktycznie, po prostu bardziej mi się podoba niż wspomniana już Diuna Imperium. Myślę, że nie mam wyjścia i do obu tytułów muszę usiąść jeszcze raz.

Ocena Pauliny – 7/10

Film na YouTube

Przedstawienie zasad, dwie pełne rozgrywki oraz podsumowanie gry znajdziecie w filmie poniżej. Tym razem w naszym studiu zasiadł Filip, który może duszę ma Fremeńską, ale za to honor jak prawdziwy Atryda! Mam nadzieję, że spodoba Wam się poniższy materiał, a zasady są jasno i czytelnie wytłumaczone 😉

Podsumowanie i ocena Bestii

Dune to gra nietypowa wśród przedstawianych przez nas na Streamach – raczej nie zasiadamy do gier, które toczą się nad planszą oraz są wyładowane strategią, intrygą i walką. A jednak tym razem gra „siadła” – opinia Bestii jest pozytywna i zgodnie twierdzimy, że chcemy w przyszłości zagrać w pełnym sześcioosobowym składzie, który sprawi, że Arrakis będzie jeszcze bardziej ciasne, a konflikty będą wybuchały na każdym kroku…

Na końcu warto wspomnieć o warstwie wizualnej. Zgodnie uznaliśmy, że grafiki oparte na opisach w książce są zdecydowanie bardziej klimatyczne, niż te zaserwowane w Diunie: Imperium, które stanowią miks kadrów z najnowszego filmu przepuszczonych przez rysunkowy filtr. Oczywiście, to wszystko kwestia gustu, ale chcieliśmy się z Wami podzielić tą myślą 😉

Ocena Planszowych Bestii – 7,16/10

Planszetki graczy pozwalają ukryć największy sekret, czyli kto posiada ile Melanżu…

Galeria

Gdy Ci smutno, gdy Ci źle, leć na Arrakis, nie zawiedziesz się!
My już byliśmy i zdjęcia zrobiliśmy!