Caylus 1303 – szare komórki w ruch!

Metryczka

Informacje BoardGameGeek
Tytuł angielski (rok wydania)Caylus 1303 (2019)
Złożoność gryUmiarkowana [2.91]
Ranking BGG (ocena)914 [7.55]
Liczba graczy2-5

Czas gry: 60-90 minut (dłużej… 😉 )

Wydawca w Polsce: REBEL

Instrukcja pdf (PL)

Królewska Łaska na pstrym koniu jeździ – Adam

„Halina, mówiłem Ci, że jak nazwiemy naszego synka Królewska Łaska, to będą się z niego śmiali…”

Projekt Planszowe Bestie oprócz spełnienia naszego małego marzenia, czyli robienia “czegoś więcej” z grami planszowymi – reklamowanie ich, pokazywanie gier nowych albo zupełnie zapomnianych – pozwala na systematyczne zmniejszanie półki wstydu, czyli gier, w które nigdy nie zagraliśmy, ale zostały kupione bo ładne, bo promocja, bo ludzie mówią że dobre… Nie będę ukrywał, że jestem mistrzem w tego typu zakupach – niewiele potrzeba, żeby zwrócić moją uwagę na jakiś tytuł i od razu odczuwam potrzebę dodania go do mojej kolekcji… Bardzo często okazuje się później, że zakupiona “w ciemno” gra nie trafia w moje gusta – jest zbyt skomplikowana, brzydka, nieprzemyślana, jednym słowem wtedy dociera do mnie, dlaczego gra została tak okazyjnie przeceniona. Caylus 1303 również został kupiony w ciemno – w ramach akcji Push Your Luck na stronie Rebel była w bardzo atrakcyjnej cenie – nie znając jej mechaniki oraz nie czytając żadnej recenzji zdecydowałem się na zakup. Gra leżała od ponad pół roku na półce, aż wczoraj doczekała się swojej premiery na stole. Jak wypadła? Czy pozostanie w mojej kolekcji? Tego dowiecie się w dzisiejszej recenzji – zapraszam!

„Ja nie wybuduję?! Potrzymaj mi piwo!”

W grze Caylus 1303 wcielamy się we francuskich średniowiecznych budowniczych – Anglia jest w stanie wojny z naszym krajem i kluczowa jest odbudowa i wzmocnienie tytułowego zamku granicznego Caylus. Podczas 9 rund będziemy starali się zdobyć jak największą ilość prestiżu, który uczyni nas najbardziej poważanymi fachowcami w kraju. Tyle, jeśli chodzi o zarys fabuły, którą zaskakująco dobrze wyczuwa się podczas rozgrywki.

Każda z 9 rund jest podzielona na cztery fazy:

  • Planowanie
  • Aktywacja
  • Dostawy
  • Zarządzanie
Instrukcja napisana jest bardzo porządnie – jednorazowa lektura w zupełności wystarczy

Pierwsza akcja to typowe dla Worker Placement rozstawianie robotników – możemy ich wysyłać na budynki wzdłuż drogi (zdobywanie surowców, robotników, punktów prestiżu lub stawianie kolejnych budowli) lub wykorzystać do przesłania materiałów potrzebnych do odbudowy zamku. Po rozstawieniu robotników przechodzimy do fazy aktywacji – poruszamy się wzdłuż drogi i aktywujemy budynki, na których znajdują się robotnicy. Ciekawą mechaniką jest pionek burmistrza – aktywowane będą tylko budynki, które znajdują się za burmistrzem. Do kontrolowania jego ruchu służy jeden z podstawowych budynków na planszy, a dodatkowo każdy z graczy może poruszyć burmistrzem wydając w tym celu robotników – ta mechanika wprowadza sporą dawkę negatywnej interakcji, gracze mogą sobie nawzajem przeszkadzać, aby nie zostały aktywowane poszczególne budynki. Gra dba również o balans, ponieważ przed każdą rundą burmistrz przemieszcza się przed ostatni wybudowany budynek – dzięki temu nie jesteśmy w stanie na stałe wyłączyć z gry dużej ilości budynków.

Zawiła droga na szczyt 😉

Następna faza to dostawy – tutaj każdy z graczy, który poświęcił wcześniej swojego robotnika, może dostarczyć materiały na plac budowy, co daje nam punkty prestiżu. Dodatkowo, gracz, który wyśle najwięcej materiałów, otrzymuje Królewską Łaskę, która stanowi kolejną możliwość negatywnej interakcji i krzyżowania planów przeciwnikom – przy jej pomocy możemy podbierać postacie przeciwnikom. Postaci dostępnych w rozgrywce jest ograniczona ilość (liczba graczy + 3), a każda z nich umożliwia zdobywanie dodatkowych punktów prestiżu lub pozwala naginać zasady obowiązujące w grze. Zdobywanie i korzystanie z ich zdolności jest ważnym elementem gry, dlatego warto mieć postacie na uwadze!

Ostatnia faza do zarządzanie, czyli zamienianie podstawowych budynków w rezydencje, stawianie monumentów oraz werbunek robotników, z których będziemy mogli skorzystać w kolejnej rundzie.

Przykład gry, w której wypraska w zdecydowany sposób pomaga uporządkować grę!

Jak widzicie, zasady nie są bardzo skomplikowane, tak naprawdę w trakcie pierwszych rund gracz zaczyna łapać o co w grze chodzi, na czym powinien się skupić oraz może tworzyć swoją strategię, która doprowadzi go do zwycięstwa. Gra Caylus 1303 wydana w 2019 jest unowocześnioną oraz mocno zmienioną wersją oryginału, który został wydany w 2005 roku. Zmian jest sporo, warto zwrócić uwagę na bardzo mocno poprawioną oprawę graficzną. Pierwotna gra wygląda mało estetycznie, bardziej przypomina prototyp ogrywany na konwentach, niż pełnoprawny tytuł. Dodatkowo, w podstawowej wersji gry Królewska Łaska miała inną mechanikę, dodany był dodatkowy zasób w postaci monet, które usprawniały ruchy graczy. W grze z 2005 nie znajdziemy również kafelków postaci. Jeśli jesteście ciekawi, jak prezentowała się instrukcja oraz rozgrywka, podrzucam linki do obu:

Menhiry stanowiły podstawowy budulec w XIV wieku

Caylus 1303 jest dla mnie bardzo dobrą grą. Nie spodziewałem się, że tak bardzo przypadnie mi do gustu – duża ilość możliwości, kilka różnych dróg do zwycięstwa, elementy negatywnej interakcji oraz niejawna punktacja do końca gry – te elementy powodują, że bardzo chętnie wrócę do Caylusa. Po wczorajszej rozgrywce jestem również bardzo ciekawy, jak gra będzie „działała” w różnych konfiguracjach osobowych – zakładam, że gra w dwie osoby będzie typowym pojedynkiem na strategię i optymalizację ruchów. Przy pięciu graczach spodziewam się większego rozwoju budynków oraz zażartej walki o każdy surowiec. Na dodatkowe zdanie zasługuje warstwa wizualna gry – ikonografiki są bardzo intuicyjne, po dwóch-trzech rundach doskonale wiemy, jaki efekt uzyskamy na każdym dostępnym kafelku, Zasoby wykonane w całości z drewna są solidne, mają różne kształty, a ich kolory są jednoznaczne, więc nie ma mowy o pomyłce. Jedyny zarzut po rozgrywce mogę mieć do oznaczenia drewna i kamienia w kosztach budowy – te dwa surowce mogą się mylić, czego przykład mogliście zobaczyć na naszym streamie. Dodatkowo, w grze mamy do wyboru 5 kolorów gracza: żółty, czarny, czerwony, zielony i niebieski. O ile pierwsze trzy znacznie się od siebie różnią, o tyle kolory niebieski i zielony są bardzo do siebie zbliżone – podejrzewam, że przy rozgrywce pięcioosobowej mogłyby wprowadzać element chaosu.

Ocena – Adam: 8/10

Prestiż! Więcej Prestiżu!

Gra, która jest zła i dlatego jest dobra – Teos

Grając w środku tygodnia rzadko na stół trafiają tytuły cięższe, a gry dobieramy raczej pod nasze preferencje. Caylus 1303 totalnie wyłamuje się z tego schematu – to rozbudowany euras (fuj!), worker placement (fuj!), suchy jak Sahara (zero klimatu! fuj!) i… na przekór wszystkiemu zakochałem się w nim…

Najbardziej urzekło mnie rozwijanie się partii i brak krótkiej kołderki. Na przestrzeni aż 9 rund w każdej z osobna dbamy o ekonomię – niewiele jest zdolności dających stały przychód. Pilnujemy zasobów, pozycji w zamku, czy dobrego momentu na spasowanie, który wynagrodzi nas pierwszeństwem w kolejnej rundzie. Nie możemy przywiązywać się do „kombogennych” postaci, bo z pewnością zostaną szybko trafią w ręce współgraczy (oczywiście sami też celujemy w ich podbieranie ^^). No i ruchy Burmistrzem blokujące najbardziej intratne akcje… Dostajemy cały wachlarz negatywnych interakcji, co sprawia, że Caylus jest bardzo zły, przez co jest bardzo dobrą planszówą. Odniosłem wrażenie, że nie trzeba od początku obierać konkretnej strategii i łatwo ją zmienić w trakcie partii – gra jest doskonale zbalansowana i nie widzę jedynej słusznej drogi do zwycięstwa.

Za brak podpisu na postaciach powinien być przewidziany osobny krąg piekła…

Caylus 1303, czyli zremasterowany klasyczny Caylus, zyskał wiele na uproszczeniu mechaniki, wprowadzeniu Postaci i solidnym liftingu graficznym. Choć nadal jest to gra zaawansowana, próg wejścia zdecydowanie się obniżył. Downtime miejscami daje się we znaki, ale taki „urok” wszystkich eurasów. Na minus zaliczam kilka błędów projektanta: zbliżone odcienie niebieskich i zielonych pionków, ikon drewna i kamienia na budynkach, sztabek złota i żółtych domków oraz brak nazw Postaci na żetonach (przygotowując grę trzeba je odszukać po ilustracjach). Poza tymi mankamentami grafika jest przyjemna dla oka a ikonografika bardzo czytelna i intuicyjna.

W moim personalnym rankingu eurasków Caylus 1303 współdzieli z Coimbrą zaszczytne drugie miejsce – na pewno nad Puerto Rico, ale do Marco Polo nie doskoczy 😉

Ocena Teosa – 8,5/10

Opinia Paulina

Caylus to gra która budzi we mnie mieszane odczucia. Z jednej strony podobają mi się gry w których muszę zbierać surowce aby je na coś wymienić/coś zbudować jak na przykład Na skrzydłach. Z drugiej strony nie lubię negatywnych interakcji, a jest jej całkiem sporo w tej grze. Nie ukrywam, że gra mnie trochę nużyła. Być może dlatego, że było sporo przestojów na rozmyślania chłopaków – kto zrobi jaki ruch? – kto co wybuduje? – kto i jak będzie próbował przeszkodzić? Itp. Poza tym że jest to dla mnie nudne to okropnie mnie to irytuje. Gry planszowe są dla mnie rozrywką, zabawą, a jeśli ktoś cały czas próbuje prześledzić mój każdy ruch i dodatkowo mnie zablokować przestaje mnie to bawić. Wizualnie gra trafia w moje estetyczne serduszko. Ma piękna kolorystykę i łatwą ikonografię. Wszystkie elementy są wykonane z drewna co z całą pewnością też jest jej plusem. Jedyne ale – na kafelkach z budynkami drewno i kamień wyglądają zbyt podobnie, co wprowadzało nas wszystkich w błąd. Caylus to gra która zostanie na długo w mej pamięci, jednak nie będzie to tytuł po który będę często sięgać.

„Dawno, dawno temu, w odległ… ups, nie te czasy!

Ocena Pauliny – 6/10

Filmik na kanale YouTube

Zachęcamy do obejrzenia naszego materiału video – zasady, rozgrywka i opinie po grze!

Podsumowanie i Ocena Bestii

Caylus 1303 jest grą dla osób, które grały już w podstawowe pozycje. Przyniesienie jej na spotkanie rodzinne, w gronie, które zna jedynie kalambury, może zakończyć się sporym zniechęceniem pozostałych graczy. Mamy tutaj duże pole do popisu dla osób, które chcą maksymalnie zoptymalizować swoje ruchy i wycisnąć każdą turę, jak cytrynę. Rozumiem zdanie Pauliny, którą męczyły długie przestoje pomiędzy turami graczy – przy osobach, które każdy swój ruch potrzebują przemyśleć minimum 3 razy, czas rozgrywki znacznie się wydłuża. Odświeżona wersja gry wydaje się ładniejsza, bardziej przejrzysta i posiada płynniejszą mechanikę niż jej poprzedniczka, chociaż nie ukrywam, że chciałbym sięgnąć kiedyś po pierwowzór – chociażby po to, aby potwierdzić swoje przewidywania. Graficznie, gra jest mocno dopieszczona, a sposób przedstawienia możliwości na kafelkach budynków powinien stanowić wyznacznik, dla innych projektantów gier – od razu widać, gdzie możemy użyć jakich zasobów, które nam się nie przydadzą lub które są niezbędne do przeprowadzenia akcji. Można się przyczepić do dużego podobieństwa ikony drewna i kamienia na kafelkach lub zbyt podobnych odcieni kolorów niebieskiego i zielonego przy zasobach gracza, ale nie przeszkadza to w czerpaniu frajdy z gry. Zastanawia mnie poziom regrywalnośći przy ograniczonej ilości budynków dostępnych w grze – jednak na ten temat będę mógł się wypowiedzieć dopiero w przyszłości.

Caylus mogę z czystym sumieniem polecić fanom główkowania, zarządzania swoimi robotnikami oraz testowania różnych dróg do zwycięstwa. Jeśli jednak nie lubicie długiego czasu oczekiwania na swój ruch oraz przytłacza Was liczba dostępnych możliwości i wariantów ruchu – sięgnijcie po inną grę, której recenzję możecie znaleźć na naszej stronie 😉

Ocena Planszowych Bestii – 7,5

Było nas trzech, w każdym z nas inna krew…

Galeria zdjęć

Pełną galerię zdjęć znajdziecie TUTAJ! Zapraszamy 😉