“By the rivers of Babylon, there we sat down…”

Metryczka

Informacje BoardGameGeek
Tytuł angielski (rok wydania)Ishtar: Gardens of Babylon (2019)
Złożoność gryUmiarkowanie łatwa [2.29]
Ranking BGG (ocena)1324 [7.10]
Liczba graczy2-4

Wydawca w Polsce: Portal Games

Instrukcja Ishtar

“By the rivers of Babylon, there we sat down…” – recenzja Pauliny

Przygotowując grę na kolejne wtorkowe spotkanie z przerażeniem zauważyłam, że kurczy się moja pula gier „szybkich, łatwych i przyjemnych”. W oczy rzucił mi się karton z napisem Ishtar, więc z ulgą pomyślałam, że jeszcze jakiś prosty tytuł mamy. Jakież było moje zdziwienie kiedy Teos i Adam zgodnie stwierdzili, że ta gra wcale prosta nie jest.

Ishtar to kolorowa, piękna gra, której celem jest budowanie bujnych ogrodów na pustyni. To właśnie dzięki tytułowej bogini, ogrody są zasilane w wodę płynącą z kilku fontann. To jakie ogrody posadzimy i czy będziemy nad mini sprawować kontrolę ma wpływ na wynik gry i ostateczne zwycięstwo.

Ogrody tworzymy z pomocą kafli roślinności, które najpierw pobieramy z planszy dywanu, a następnie umieszczamy na planszy terenu. Kładąc je zbieramy kolorowe kryształy, dzięki którym możemy kupić i posadzić drzewo, a także skorzystać ze specjalnych umiejętności, które pomagają w grze (pierwszy rząd), a później generują dodatkowe punkty na koniec gry (drugi rząd). Każdy gracz ma do dyspozycji maksymalnie czterech ogrodników dzięki którym może kontrolować wybrane obszary. Cała trudność polega na tym, że jeden ogród może być zasilany przez jedną fontannę, natomiast jedna fontanna może zasilać kilka ogrodów. Na wynik końcowy mają wpływ zasadzone drzewa, umiejętności, kontrolowane fontanny i kwiaty w kontrolowanych ogrodach.

Jak już wspominałam – gra zdaje się być prosta, jednak ilość komponentów, zasad a także pytań chłopaków i momentów sięgania po instrukcję pokazuje, że taka nie jest. Mechanicznie gra jest dla mnie bez zarzutu. Punkty zdobywamy za różne akcje, ale nie da się skupić tylko na jednej rzeczy aby osiągnąć zwycięstwo. Wszystko zostało tak wyważone, że musimy w naszej strategii uwzględnić wszystkie możliwości zdobycia punktów, bo czasem niewiele punktów przesądza o zwycięstwie. Instrukcja moim zdaniem jest dość przejrzysta, podkreśla to co najważniejsze oraz zawiera przydatne przykłady.

Wizualnie gra jest cudna. Począwszy od pudełka, które przypomina podręcznik do botaniki mające idealną wypraskę kończąc na malutkich kryształkach, które pięknie się mienią i kojarzą mi się z grami komputerowymi (np.: te ze Smokiem Spyro). Wszystkie komponenty są czytelne, grafiki przejrzyste, widać też, że zostały starannie wykonane. Jest to dla mnie planszówka, której już samo rozkładanie sprawia mi przyjemność ze względu na jej walory estetyczne.

Znów wspomnę, że gra nie należy do najłatwiejszych, dlatego też nie polecam jej początkującym. Co najwyżej zdeterminowanym początkującym. Nad instrukcją trzeba trochę posiedzieć (ja polecam rozłożyć grę i spróbować grać za kilku graczy 😉), a zasady przyswoić, jednak moim zdaniem warto. Niektórzy mogą narzekać, że przygotowanie gry trwa dość długo w stosunku do rozgrywki jednak ja nie uważam tego za wadę tej gry. Zaangażowanie innych graczy w przygotowanie gry może np.: zacieśnić relacje 😊

Ocena Pauliny – 8,5/10

Ishtar – planszowa fatamorgana – opinia Teosa

Stare porzekadło mówi, że lepiej być pozytywnie zaskoczonym, niż niemile rozczarowanym. Ishtar: Ogrody Babilonu jest wyjątkiem leżącym w ambiwalentnym środku i przykładem tego, by planszówkowe oczekiwania trzymać na wodzy. Odniosłem wrażenie, że miałem styczność z trzema różnymi grami – pierwszej spodziewałem się po zerknięciu na okładkę pudełka, drugą widziałem przy rozkładaniu komponentów, a w jeszcze inną zagrałem.

Po przebrnięciu przez instrukcję i czasochłonny setup dostajemy nagrodę w postaci raptem czterdziestominutowej partyjki. Ok, kombinujemy sporo, żeby zyskać jak najwięcej i nie pozostawić swobody przeciwnikom, ale by nasze działania faktycznie miały sens, sami musimy dodatkowo zatroszczyć się o „odblokowanie” sobie możliwości punktowania. Ishtar serwuje przy tym dość krótką kołderkę, więc frustracja, że zabrakło tury lub dwóch do uwolnienia kombo-potwora miażdżącego wszystkich jest murowana. Całości tej radości/męki towarzyszą fantastyczne komponenty – figurki fontann, wymyślne drzewka, żetony ogrodów, czy kolorowe kryształy. Wszystkie mają dedykowane miejsca w wyprasce, choć karty dobrze leżą tylko golusieńkie – ubieranie koszulek widocznie nie jest wskazane na rozgrzanych piaskach Babilonii.

Czy grało mi się w Ishtar przyjemnie? Pierwsza partia to stricte poznawanie zasad – zależności między kwietnikami a ogrodami, kiedy zajęty, kiedy wolny, jak optymalnie odblokować umiejętności i punktowania, etc. Ilość tych reguł jest duża, zdecydowanie przesadzona jak na tak szybką grę. Czułem, że Ishtar próbuje rozkochać mnie w podobny sposób, jak Yamatai, ale nic nie zaiskrzyło. Wydaje mi się, ze to gra zbyt skomplikowana dla casuali, a za szybka dla zaawansowanych graczy – być może w założeniu miała być złotym środkiem, jednak, choć broni się poprawną mechaniką, to dla mnie tytuł byle jaki, bez historii, o którym z pewnością szybko zapomnę.

Ocena Teosa – 6,5/10

Ishtar – symulator Thanosa po pstryknięciu – opinia Adasia

Gra wybrana przez Paulinę na nasze spotkanie zajmuje specjalne miejsce w moim sercu- stanowi pamiątkę po jednej z edycji Planszówek w Spodku. Nie ukrywam, że do jej wyboru skusiła mnie okładka oraz duże zainteresowanie grą podczas przebywania w wypożyczalni. Zawartość pudełka mnie nie zaskoczyła – dostajemy dużą ilość komponentów, kafelek, kart i kolorowych kamieni. Jeśli chodzi o samą rozgrywkę to mam mieszane odczucia. Z jednej strony gra mi się bardzo podoba – stanowi duże wyzwanie, jest wiele elementów, na które trzeba zwracać uwagę i dużo różnych dróg zwycięstwa. Z drugiej strony mam wrażenie, że gra jest lekko przekombinowana- zasad do tłumaczenia jest sporo, na wiele rzeczy trzeba zwrócić uwagę, a pierwsze partie nie do końca są intuicyjne.

Bardzo chętnie wrócę jeszcze do tej gry, jednak nie znajduje się ona w mojej topce gier- ot przyjemna rozgrywka w sadzenie ogrodu, dzięki której mogę się poczuć jak Thanos na emeryturze 😉

Ocena Łucza – 7/10

Film na YouTubie

Poniżej filmik z naszą rozgrywką!

Posumowanie i ocena

W skrócie – gra tylko mi spośród Bestii przypadła do gustu. I tylko mnie nie zniechęca długie przygotowanie do gry oraz nieoczywiste zasady. Nieczęsto zdarza się aby negatywną opinię na temat konkretnego tytułu podzielał zarówno Teos jak i Łuczu, więc choćby dlatego zachęcam Was, drodzy czytelnicy, do przetestowania tej gry i sprawdzenia czy jest Wam bliska czy też nie 😉 Pamiętajcie, że nie jest to najlepszy tytuł dla kogoś, kto stawia pierwsze kroki w świecie planszówek.

Ocena Bestii – 7,33/10

Galeria

Chcecie zobaczyć więcej zdjęć? To zapraszam serdecznie do naszej galerii !