7 Cudów: Pojedynek – Déjà vu dla par

Metryczka

Informacje BoardGameGeek
Tytuł angielski (rok wydania)7 Wonders Duel (2015)
Złożoność gryUmiarkowanie łatwa [2.22]
Ranking BGG (ocena)19 [8.10]
Liczba graczy2

Czas gry: 30 minut

Wydawca w Polsce: Rebel

Instrukcja pdf (PL)

Déjà vu dla par – recenzja Teosa

7 Cudów Świata to tytuł kultowy, co zresztą było już tematem i naszej transmisji, i recenzji. Cztery lata po premierze, kiedy pudełko zdobiło kilkadziesiąt odznaczeń rozmaitych nagród, zdecydowano się na ukłon w stronę rzeszy fanów, którzy chcieli doświadczać radości gry w Siódemkę w dwuosobowym składzie. A dokładniej, radości na „odpowiednim” poziomie. Bo, bądźmy szczerzy, wariant dwuosobowy został do podstawki doklejony na siłę. W grze z draftem, w której główna interakcja opiera się na sąsiadujących graczach, dołożenie przekombinowanego wirtualnego gracza na trzeciego było tak nieudanym zabiegiem, że przy okazji najnowszej edycji (z 2020 roku) zupełnie z niego zrezygnowano. Przestrzeń do popisu była więc spora – wypełnienie jej satysfakcjonującą rozgrywką to niejako nakazana zwyczajną przyzwoitością rekompensata autora względem klientów pierwotnego produktu.

7 Cudów Świata: Pojedynek to niezależna gra duelowa czerpiąca garściami z mechanik swojej starszej siostry, ale również prezentująca nowe twisty. Za tytuł, obok ojca podstawki, pana Bauzy, odpowiadał także Bruno Cathala. Duet znakomitych projektantów i spuścizna wielkiego hitu to połączenie, z którego w teorii powinno powstać arcydzieło lub… No właśnie – czy Pojedynek to dobra gra, czy może wożenie się na znanej marce i odcinanie kuponów od sukcesów poprzedniczki?

Niby tak samo, ale karty mniejsze i ładniejsze

Po otwarciu pudła fani doznają déjà vu – podobny układ wypraski i komponenty posiadają duże 7 Cudów. Słowo „duże” wydaje się o tyle adekwatne, że Pojedynek kojarzy się z wersją mini Siódemki. Karty z identycznymi rewersami podzielone na trzy ery, ale mniejszego formatu. Monety – jak w podstawce. Podobny notes do podliczania punktów. Jedyne różnice to karty cudów zamiast planszetek, składany tor militarny, figurka konfliktu zbrojnego i żetony naukowe, których nie widzieliśmy wcześniej. Anatomia kart budowli przypomina tą z dużej wersji, lecz w miejsce opisów budowania „z powiązania” zastosowano symbole, które zresztą trafiły już do nowej edycji Cudów. Warstwa wizualna na plus – grafiki bardzo miłe dla oka, ale też nie absorbują uwagi poświęcanej rozkmninianiu korzyści płynących z poszczególnych oznaczeń.

Setup wymaga rozłożenia planszetki między graczami i przydzieleniu w odpowiednie miejsca znaczników militarnych, pionu konfliktu oraz wylosowaniu 5 żetonów postępu naukowego. Gracze rozpoczynają grę z 7 monetami. Z 12 kart Cudów dwukrotnie przeprowadza się minidraft z losowych 4, zaś z każdej talii epoki „w ciemno” usuwamy po 3 karty poza grę (po czym do talii 3 ery dokładamy losowe 3 karty gildii). Startujemy!

Podczas trzech epok naprzemiennie dobieramy karty z określonego układu kart zakrytych/odkrytych. Karty „nachodzą” na siebie, więc dopiero zagranie tych położonych niżej odblokuje (i ewentualnie odwróci) wyższe, dotychczas niedostępne. Podobnie jak w „dużej” Siódemce, tutaj też otrzymujemy siedem kolorów odpowiadających „grupom” zdolności:

Cuda – do wyboru, do koloru
  • brązowe i szare karty produkują materiały potrzebne do zagrywania lepszych budowli oraz podnoszą koszt zakupu surowców przez przeciwnika,
  • żółte wspierają działania handlowe – zapewniają więcej monet przy odrzucaniu kart, mogą też obniżać koszty pozyskiwania zasobów, dawać jednorazowy przychód złota lub punkty zwycięstwa,
  • czerwone przesuwają pion konfliktu w kierunku stolicy rywala (co może odpalić efekty żetonów militarnych)
  • niebieskie gwarantują najwięcej punktów zwycięstwa i rozstrzygają ewentualny remis przy końcowej punktacji,
  • zielone zawierają symbole naukowe, które pozwalają pozyskiwać żetony postępu, a nawet przedwcześnie wygrać grę,
  • fioletowe wynagradzają nas złotem i punktami za określone kolory budowli na stole.

Karty możemy również poświęcać na wznoszenie Cudów – opłacając wtedy koszt przedstawiony na tych monumentach, wywołujemy o wiele mocniejsze efekty, np. niszczymy budowle przeciwnika, odrzucamy jego złoto, czy zyskujemy możliwość zagrania jeszcze jednej tury.

Po zakończeniu trzeciej ery podliczamy punkty zwycięstwa z kart, żetonów naukowych oraz ścieżki konfliktu. Pojedynek oferuje ponadto dwa warunki, które mogą przedwcześnie zakończyć partię – dominacja militarna (kiedy pion konfliktu zajmie stolicę przeciwnika) lub naukowa (zdobycie sześciu różnych symboli naukowych). I to tyle, jeśli chodzi o reguły w pigułce. Odsyłam do wideoinstrukcji, gdzie omawiam zasady o wiele bardziej szczegółowo 😉

Wygrać partię to jedno, ale weź teraz człowieku wszystko sprzątnij!

Duże 7 Cudów Świata (abstrahując od skopanego wariantu dwuosobowego) to moja prywatna dyszka. Pojedynek także oceniam wysoko. To bez wątpienia bardzo dobra wariacja zasad Siódemki okraszona nowymi, ciekawymi twistami. Partie nie są bardzo długie – bez problemu oscylują w okolicy zadeklarowanych na pudełku 30 minut (na streamie wyrobiliśmy się nawet z dodatkiem w 35). Jak w większości duelów, przyjemność z gry jest zależna od podobnego poziomu ogrania graczy. O ile na pewno nie jest to gra dla zupełnych laików, to już osoby, które liznęły podstawowych 7 Cudów (lub innych tytułów podobnego typu i wagi), bez problemu odnajdą się w zależnościach między kartami i obraniu właściwych strategii.

Pojedynek, w porównaniu z dużym starszym bratem, kładzie większy nacisk na ekonomię – uzależnienie cen surowców od kart przeciwnika, czy zdobywanego złota za odrzucanie kart od własnych zółtych budowli powoduje, że już od pierwszego ruchu musimy czujnie dysponować swoimi zasobami. Bardzo podobają mi się te zależności, bo wywołują fajną dynamikę i ciągłe przeliczanie, czy kiedy już sięgniemy po upatrzoną kartę, będzie nas stać na jej zakup. Tak więc z jednej strony zabezpieczamy się ekonomicznie, a z drugiej stale pilnujemy układu kart, by nie tylko zdobyć te najlepiej punktowane, ale też kontrolować tor wojska oraz przewagę naukową. Możliwość przedwczesnego zakończenia gry wisi nad nami jak topór. Jeśli zagramy zachowawczo, możemy zdziwić się, jak szybko rywal skarci nas militarnie. Jeśli odpuścimy zielone karty, usprawnienia oszczędzą mu wielu nieprzyjemności. Czy w endgamie rzucić się na wysoko punktowaną niebieską, czy bronić stolicy? Czy nie odsłonimy przeciwnikowi finishera? Ciężar podejmowanych decyzji wzrasta z każdą kolejną erą.

Adaś szkaluje Zeusa, że ma za krótką brodę… Myślicie, że po jednej błyskawicy zmieni zdanie?

Trudno mi doszukać się jakichkolwiek minusów Pojedynku – po wielu partiach wciąż siadam do niego z wielką chęcią i wstaję z niemniejszą satysfakcją. Na pewno cechą niewidoczną przy pierwszym kontakcie jest mimo wszystko fizyczna powierzchnia, którą gra zajmuje na stole. Pojedynek może kojarzyć się z jakąś kompaktową wersją, ale w praktyce układ kart, tor konfliktu oraz nasze budynki i Cuda wymagają nieco miejsca. Zwłaszcza, jeśli zdecydujemy się na dołożenie dodatku. Tutaj już jednoznacznie określę, co mnie uwiera – 16 kart bóstw Panteonu w rozmiarze innym niż dwa podstawowe (i to niezbyt typowym French Tarot) to po prostu niepotrzebny problem stworzony przez oryginalnego wydawcę dla osób koszulkujących grę.

A skoro jesteśmy przy Panteonie – dobry, ale nie must have. Mechanika dokładania bóstw sprawia, że odkrywanie kart przeciwnikowi daje nam korzyść w postaci decyzyjności tworzenia Panteonu. Możemy układać pod siebie, możemy blefować. Na pewno to miłe urozmaicenie. Z kolei zdobywanie bogów (1.) jeszcze bardziej podnosi wartość złota, (2.) daje ogromną przestrzeń dla zarządzania układem kart i tym, jak „przeczekać” kolejkę, (3.) pozwala odpalać najmocniejsze efekty nierzadko decydujące o zwycięstwie. Mam mieszane odczucia, co do balansu tych zdolności – rozumiem, że tarcza Minerwy może Cię w kluczowym momencie ochronić przed porażką, ale co z Ciebie za gracz, jeśli nie podbierasz przeciwnikowi cudu i nie robisz przewagi 5 do 2? 😉

W kategorii gier dwuosobowych 7 Cudów Pojedynek deklasuje większość rywali. Jeśli nie macie wielu godzin na Zimną Wojnę, czy Star Wars: Rebelię to Wasze ręce powinny obowiązkowo sięgnąć po tytuł duetu Bauza-Cathala. Nie musicie opierać się wyłącznie na moim poleceniu, bo jestem zadeklarowanych Siódemkofilem i z pewnością nie będę w stu procentach obiektywny. Faktem natomiast jest, że Pojedynek zajmuje aktualnie 18 miejsce w ogólnym rankingu BGG – tak to tylko zostawię.

Ocena Teosa – 9/10

Narzędzia do spełniania taktycznych fantazji – opinia Adasia

„Nie puszczaj przeciwnikowi kart produkcyjnych”, mówili…

Podczas wtorkowego grania bez Pauliny mieliśmy okazję wyciągnąć na stół jedną z najbardziej popularnych gier planszowych przeznaczonych dla dwóch osób – 7 Cudów Świata: Pojedynek. Gra oparta na grafikach oraz mechanikach znanych z dużej (również niezwykle popularnej) wersji 7 Cudów Świata. Pojedynek pozwala nam na rozgrywkę w dwie osoby, która w przypadku podstawowej wersji gry również była możliwa (w starszych wydaniach), jednak nie była do końca satysfakcjonująca. Tutaj mamy wszystko przemyślane, przeliczone oraz odświeżone w taki sposób, aby dwóch strategów dostało wystarczające narzędzia do spełniania swoich taktycznych fantazji.

Muszę przyznać, że zaraz po grach, które rozegraliśmy na wizji, byłem mocno rozczarowany i zastanawiałem się, czy fenomen gry nie jest czasem przesadzony? Przecież to nie jest możliwe, żeby Teos aż tak bardzo mnie zniszczył i nie pozwolił na wykonanie dobrych ruchów… Po podsumowaniu na twitchu odpaliliśmy sobie powtórkę naszych gier i na własne oczy mogłem się przekonać, ile błędnych decyzji podjąłem na wczesnym etapie gry, a które umożliwiły Teosowi zdobycie ogromnej przewagi. Dodatkowo, poza wizją zagraliśmy dodatkową grę w wersji bez dodatku i tym razem udało mi się wygrać (dzięki przewadze militarnej, najlepiej! ❤)

Pion militarny zmierza do stolicy. Sytuacja jest tak dramatyczna, że nikt już nie zwraca uwagi na źle rozmieszczone żetony 😛

Gra wykonana jest na wysokim poziomie. Ikonografiki są niezwykle czytelne. Rozgrywka stanowi duże wyzwanie dla szarych komórek, a spotkanie dwóch graczy na podobnym poziomie przyniesie wiele epickich starć. Tutaj podobnie jak we wszystkich dwuosobówkach, poziom graczy ma niezwykle istotne znaczenie – spotkanie bardziej doświadczonego z mniej doświadczonym raczej nie przyniesie frajdy żadnemu z nich. Dodatkowo, Pojedynek przy swojej ilości zasad, nie stanowi najlepszej gry duelowej, od której powinniśmy zacząć – polecam na początek mniej rozbudowane tytuły, żeby się nie zrazić do tej gry 😉

Na koniec kilka słów na temat dodatku Panteon. Stanowi on ciekawe odświeżenie rozgrywki, daje graczom możliwość „omijania” konieczności doboru kart oraz odsłaniania ich przeciwnikowi, a także pozwala korzystać z mocy bóstw, które mogą znacznie poprawić naszą sytuację na planszy. Nie uznałbym dodatku za konieczny do gry, jednak po wielu partiach w podstawową jej wersję, warto odświeżyć sobie możliwości przy pomocy Panteonu.

Ocena Łucza – 8/10

Film na YouTube

Dwie cudowne Bestie, siedem cudownych cudów, sześćdziesiąt cudownych budowli i pion konfliktu zmierzający wprost do stolicy przeciwnika. Oto zasady, pojedynki i opinie Bestii w wersji filmowej. Lajkujcie, komentujcie i subskrybujcie!

Podsumowanie i ocena Bestii

Przeskrolowaliście od razu do podsumowania? To żałujcie. W recenzji przedstawiamy wiele różnych argumentów dlaczego Pojedynek jest super, więc, sorry, musicie poświęcić dłuższą chwilę, jeśli jesteście ciekawi naszego zdania. Skoro nalegacie na podsumowanie, będzie zwięźle: nie polecamy dla zupełnych początkujących planszówkowiczów, przygotujcie się na móżdżenie, przygotujcie więcej miejsca na stole niż planujecie, pilnujcie surowców, złota, toru militarnego i symboli naukowych zdobywanych przez przeciwnika, w ogóle to pilnujcie wszystkiego. Grajcie, cieszcie się i bawcie. Pojedynek to absolutny top w kategorii duelów i pokazanie go Wam było dla nas ogromną przyjemnością.

Ocena Planszowych Bestii – 8,5/10

Galeria

Gra, która broni się mechaniką, nie musi urzekać pięknem. 7 Cudów Pojedynek na szczęście brzydkie nie jest. Ok, są też ładniejsze gry, ale akurat arty cudów oraz bóstw prezentują się dobrze nawet na naszych fotkach 😉